Odwyk od telefonu! Jak to zrobić?

communication-contact-conversation-33999.jpg

W każdej wolnej chwili w domu, na przystanku, w aucie zerkasz na telefon?
Reagujesz na każde powiadomienie i od razu odpisujesz na każdą wiadomość?
Perspektywa kilku dni bez telefonu Cię przeraża?

Chyba wpadłaś po uszy, czy nie sądzisz, że czas na mały detoks!

Tak, tak mnie też, to kiedyś dotyczyło. Zresztą zapewne już o tym wiesz, jeśli tylko czytałaś mój artykuł Smartfon w życiu mamy, zbawienie czy uzależnienie. Lub wpadłaś na którąś z moich ostatnich wypowiedzi dla Newsweeka czy Claudi.

Moje największe przywiązanie do telefonu złożyło się z początkami mojego blogowania. Bo w dzisiejszych czasach trzeba być zawsze online i sądziłam, że jak wszyscy to ja też muszę. No i tak to się zaczęło. Odpowiadanie na komentarze podczas gotowania obiadu, odrywanie się od zabaw z dziećmi i słuchanie męża trzy po trzy, bo co chwila przychodziły jakieś powiadomienia.

I tak dni mijały, ja zaczęłam odczuwać niepokój, brak telefonu w zasięgu kilku metrów rodził we mnie rozdrażnienie, a ciągłe przewijanie ekranu sprawiało, że byłam coraz bardziej przemęczona.

Wiedziałam, że muszę coś zmienić, ale prowadząc działalność internetową, było to dla mnie podwójnym wyzwaniem. Bo przecież jak, skoro mam biznes internetowy? Jak mogę nie być online?
A jednak. ŁŻM miewa się bardzo dobrze, liczba czytelników wzrasta i nikt nie płacze, jeśli nie dostanie odpowiedzi od razu. Więc skoro mnie (osobie, która niby powinna być ciągle aktywna w sieci) się to udało, to Tobie też powinno.

Przygotowałam dziś dla Ciebie kilka kroków, dzięki którym możesz zacząć mniej korzystać z telefonu. Wylogować się z sieci i zalogować się do życia. Zobaczysz dzięki nim, poczujesz się lepiej, będziesz bardziej wypoczęta, a przede wszystkim obecna. Z korzyścią dla siebie i swoich bliskich.



ILE? Oto jest pytanie!

Pierwsze primo. Czy znasz skalę problemu?

Czujesz, że coś jest nie tak, ale czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, ile rzeczywiście czasu schodzi Ci na odpisywanie na wiadomości, dodawanie komentarzy na social mediach czy po prostu scrollowanie postów na Facebooku?.

Z reguły, jeśli dokładnie tego nie zmierzymy, w większości zaniżamy przypuszczalne godziny i minuty wiszenia na telefonie. Problem właśnie w tym, że, gmerając po ekranie, tracimy poczucie czasu. I myśląc, że to jedynie 15 minut dziennie, od razu mogę Ci powiedzieć, że jest to w najlepszym wypadku minimum pół godziny.

Przypomnij sobie, kiedy ostatnio przewijałaś telefon przed snem i przeraziłaś się, sprawdzając która jest już godzina. Czas z ekranem mija szybko.
Wiedzą to nawet dzieci, którym na godzinę pozwolimy włączyć grę czy bajkę. Niemalże zawsze usłyszymy:

“Ale godzina jeszcze nie minęła”. A jednak-odpowiadamy!

Także, zanim zaczniesz cokolwiek robić ze swoją telefonową relacją warto zobaczyć, jak rzeczywiście duży jest to problem. Bo żeby z nim walczyć, musimy wiedzieć jakich rozmiarów jest nasz przeciwnik.

Tak jak pisałam już kiedyś, osobiście byłam wstrząśnięta swoim wynikiem, który przekroczył 4 godziny dziennie. Co prawda używam telefonu również do pracy-bo robię nim zdjęcia, obrabiam je i takie tam. Ale zdecydowanie nie schodzi mi na to, aż tyle czasu, ile wyszło mi w moim badaniu. Więc na co szła pozostała reszta? Na to pytanie było mi już ciężko odpowiedzieć.

Moja aktywność korzystania z telefonu wcale nie spadała po godz. 16:00 po zakończonej pracy. Okazało się, że niesamowicie dużo czasu schodzi mi na odpowiadanie na blogowe komentarze czy maile w czasie, gdy powinnam być już z rodziną. Do tego dochodziły jakieś prywatne sprawy typu-szybka wymiana zdań na whats uppie, facebooku i wszystkich innych komunikatorach.

I pyk mamy cztery godzinki. Niewiarygodne prawda? Ja też się tego nie spodziewałam. Ale przynajmniej wiedziałam, z czym walczę i jak mocno muszę zakasać rękawy:P

Żeby szybko oszacować skalę problemu, możesz skorzystać z dostępnych na rynku aplikacji. Ja testowałam Mute, Moment i Space. Wybierz jedną, która pasuję Ci najbardziej i spójrz prawdzie w oczy. A następnie przejdź do kroku drugiego.

NOWE ZASADY

Skoro już wiesz co i jak. Teraz trzeba się zastanowić, co możesz zrobić, żeby zmniejszyć ilość czasu na telefonie.

Po pierwsze: zastanów się lub sprawdź w aplikacji w jakich porach dnia, korzystasz ze smartfona najwięcej. Mówię tutaj o zbędnym użytkowaniu i tym, które wiesz, że nie powinno mieć miejsca.
Bo jeśli np. odbierasz w pracy wiele telefonów lub czytasz gazetę w autobusie w drodze do domu, lub masz jakieś inne stałe rzeczy, które na telefonie robisz i nie chcesz z nich rezygnować-to nikt Cię do tego nie zmusza.
Mówię tu bardziej o takich nawykowym, odruchowym korzystaniu, bez którego ogólnie rzecz biorąc da się żyć, a które utrudnia Ci obecnie normalne funkcjonowanie.

Np.

  • Idziesz z dziećmi na plac zabaw i wyjmujesz telefon, żeby poszperać sobie w social mediach.

  • jesteś w domu z rodziną i reagujesz na każde powiadomienie, co złości wszystkich.

  • kładziesz się do łóżka i zamiast porozmawiać z mężem, oglądasz nic nie wnoszące do Twojego życia stories różnych influencerek.

Zastanów się, które Twoje zachowania Cię wkurzają. Jeśli jest ich wiele-spisz je wszystkie. Np.

  • Reaguję na każde bip w swoim telefonie,

  • za dużo czasu wiszę na telefonie przy dzieciach,

  • po pracy ciągle odbieram jeszcze maile, a mąż narzeka, że go nie słucham.

A następnie zastanów się, jakie działania możesz podjąć do każdej z tej rzeczy, aby zmienić swoje zachowania. Stwórz listę potencjalnych rozwiązań.

Reaguję na każde bip w swoim telefonie. Mogę:

Wyłączyć notyfikacje,
wyciszyć telefon.

Za dużo czasu wiszę na telefonie przy dzieciach. Mogę:

Wyłączyć notyfikacje,
wyciszyć telefon,
nie wyjmować go z torebki,
odłożyć go gdzieś wysoko, żeby mnie nie korciło,
wprowadzić zasadę “Nie zaglądam od 16:00 do 21:00”,
zostawić go w domu, gdy idziemy na spacer.

Po pracy ciągle odbieram jeszcze maile, a mąż narzeka, że go nie słucham. Mogę:

Wyłączyć notyfikacje,
wyciszyć telefon,
nie wyjmować go z torebki,
odłożyć go gdzieś wysoko, żeby mnie nie korciło,
nie wnosić telefonu do sypialni.

Teraz zastanów się, które z powyższych rozwiązań możesz zastosować już dziś. Od czego możesz zacząć i które z nich przyjdzie Ci najłatwiej. Zacznij wdrażać je już teraz.

Planer PHOTO FINAL.jpg

NIE WSZYSTKO OD RAZU


Jak już wybrałaś jedno działanie, pozostań z nim przez minimum 2 do 3 tygodni. Rób wszystko, żeby stosować się do niego codziennie. Rób to, tak długo, aż zobaczysz, że np. odkładanie telefonu wysoko na okap po 16:00 przychodzi Ci już zupełnie naturalnie. Gdy tak się stanie, możesz zabrać się za wprowadzanie kolejnej zmiany.

W tym kroku chodzi o to, żeby nie zabierać się za wszystkie te czynności od razu. Bo gwarantuję Ci, że po kilku dniach rzucisz wszystko w kąt, a w Twojej relacji z telefonem nic się nie zmieni.

Jak to zawsze i wszędzie powtarzam, jeden krok na raz. Ja wiem, że w ekscytacji, która zazwyczaj towarzyszy każdej zmianie, chcemy wprowadzać wszystko od razu. Tak, żeby efekty było widać, jak najszybciej. Ale prawda jest taka, że kilku srok za ogon po prostu nie da się utrzymać.
Tak samo, jak z postanowieniami noworocznymi. Jeśli 1 stycznia obiecasz sobie, że od drugiego: będziesz chodziła na siłownię 2 razy w tygodniu, zaczniesz jeść zdrowe śniadania, rzucisz palenie i obiecasz sobie, że będziesz, zamiast windy używać schodów. I za wszystko zabierzesz się na raz, to będziesz robiła to wszystko przez tydzień i ani dnia dłużej. Bo najzwyczajniej w świecie robiąc wszystko, zabraknie Ci sił, a motywacja szybko spadnie poniżej zera.

Tak samo jest z odwykiem, jeśli zabierzesz się za wszystkie zaplanowane zmiany od razu, prędzej czy później, to wszystko Cię po prostu przerośnie. Dlatego zaufaj mi: nie ma nic lepszego od małych kroków. Jeden za drugim i prosto do celu.

To może trochę zająć.


No tak, ale ile to będzie trwało???

Zdecydowanie dłużej niż przyzwyczajenie się do sięgania po telefon w każdej wolnej minucie. Prawda jest taka, że złe nawyki przychodzą nam bardzo szybko, a nad tymi dobrymi trzeba trochę popracować.
To tak jak z paleniem, łatwo jest wpaść w towarzyskie papieroski na przerwie, trudniej się od nich odzwyczaić.

Dlatego odwyk telefonowy nie zadzieje się z dnia na dzień. Problem nie zniknie też po tygodniu. Także nie zniechęcaj się, jeśli po kilku dniach wysiłków zobaczysz, że niewiele się zmienia. Zadaj sobie wtedy pytanie: dlaczego to robisz?

Czy robisz to dla siebie? Swojego lepszego samopoczucia? Dzieci? Męża? Rodzinnych relacji?

Jaka jest Twoja motywacja? I co się zmieni, gdy Twój problem zniknie?

Odpowiedź na to pytanie jest motorem całego procesu. Będzie Cię cały czas napędzać i pomagać Ci w zmianie tego nawyku.

Zatem uzbrój się w cierpliwość, dobrą motywację i siłę, a efekty zobaczysz już po kilku tygodniach.

Powodzenia i napisz mi, jak Ci idzie. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, zawsze znajdziesz mnie pod adresem latwiejszezyciemam@gmail.com. Odpisuje na każdą wiadomość, więc jeśli czegoś potrzebujesz-jestem!

Tymczasem życzę Ci pięknego dnia.
Gosia

Planer PHOTO FINAL.jpg
Gosia Hajnysz