Jak przestać być ciągle zmęczoną? 4 nawyki dla mam.

wyspana-mama latwiejszezyciemam. jpg.jpg

Wybrałam się ostatnio na spotkanie ze swoją dawną znajomą. Spotkałyśmy się popołudniem w pobliskiej kawiarni. Ona sącząc popołudniową kawę, ja herbatkę jaśminową rozmawiałyśmy sobie o życiu, dzieciach i pracy.

Nagle ni stąd, ni zowąd, padło:

” Gosia, ja już nie wyrabiam. Jestem ostatnio tak zmęczona, że chce mi się płakać ”

Po moich plecach przeszedł dreszcz na samo wspomnienie siebie, czującej dokładnie to samo.

Spojrzałam na jej, już pustą, filiżankę po kawie, zmęczone oczy i poszarzałą twarz. Wtedy zdałam sobie sprawę, że nie byłam odosobnionym przypadkiem. A ciągłe przemęczenie towarzyszące każdej pracującej mamie to chleb powszedni.

A jeszcze później zobaczyłam film Tully…

Jesteśmy wiecznie zmęczone, a czasy okrutne to już wiemy.

 

 

Ale jak temu zaradzić?

 


Przygotowałam dla Ciebie zestaw 4 nawyków, które pomogły mi wyjść ze stanu chronicznego zmęczenia, odzyskać życiową energię i spojrzeć na życie przez bardziej różowe okulary.
Wprowadzałam je stopniowo, jeden po drugim. Bez spięcia i z pełną świadomością, co chcę osiągnąć. Zobacz, może i Tobie przyda się któryś z nich. A może nawet wszystkie.

 

 

Śpij min 7 godzin

 


Naukowcy mówią.. bla bla bla. Ty sama wiesz, ile spać powinnaś. I nie mówię tu o trybie awaryjnym, ale o tym normalnym, w którym dostarczasz sobie, rzeczywiście tyle snu, ile potrzebujesz.

Kiedyś chwaliłam się, że nie potrzebuję więcej niż 6 godzin snu. Nie wspomnę już o moim mężu, który pobijał rekordy niespania.

Wiem, nie ma się czym chwalić. Ale tamtymi czasy wydawało się nam, że jesteśmy panami świata, pracujemy do nocy i zadowoleni z życia sączymy ostatnią kawę o 20:00.

Trwało to kilka miesięcy, aż do momentu w którym, w jednej ze sklepowych alejek złapał mnie w stopie tak potworny skurcz, że przez 15 minut nie mogłam zrobić kroku. Nie wspominając o tym, że moja noga wykrzywiona w literę L wzbudzała zainteresowanie wszystkich przechodniów.

 

Do czego zmierzam? Do tego, że czasem po prostu się oszukujemy. Udajemy, że zachrzanianie do późna i budzenie się o świcie, żeby coś jeszcze nadrobić, jest ok.
 


Ale serio NIE JEST. I gwarantuję Ci, że zaniedbywanie snu, prędzej czy później, odbije się na Twoim zdrowiu.

 


Dlatego zastanów się, ile snu potrzebujesz, A NIE, na ile możesz sobie pozwolić.

Po ilu godzinach wstajesz bez problemu?  O której Twój organizm woła o odpoczynek?


 

Proszę BĄDŹ ROZSĄDNA! A jak masz z tym problem, obejrzyj sobie film Tully. Zapewniam, że Ci pomoże Ci sięgnąć po rozum do głowy.

Ważne jest też, abyś kładła się i wstawała w miarę o podobnych porach. Zasłyszałam, że pomaga to wyregulować się organizmowi i czerpać jeszcze więcej korzyści ze snu. Podobno dochodzi do tego, że o tej samej porze robimy się zmęczeni, jak i wypoczęci. Tak jak u dzieci, które trzymają się regularnego snu.
 


Ustal sobie stałą godzinę, o której musisz znaleźć się w łóżku, żeby nie wiem co! 

 

Ja wiem, że zawsze jest coś jeszcze do zrobienia i można by tak w kółko. Ale idąc tym torem, to mogłabyś się wcale nie kłaść, bo jak wiesz, obowiązkom domowym końca nie widać!

Ja staram się być zawsze w łóżku ok 22:30, mam wtedy jeszcze chwilę na książkę, rozmowę z mężem czy inne. O 23: z minutami, już zazwyczaj smacznie chrapię, a wstaję o godz.  6:00. Po mniej więcej 7 godzinach snu, budzę się już wypoczęta i gotowa stawić czoła kolejnemu dniu.

 

Planer PHOTO FINAL.jpg

 

Kawa - nie dziękuję

 


Hahaha już kiedyś poruszałam ten punkt. I tak samo, jak wtedy, już sam podtytuł wzbudza we mnie agresję.

Jak to bez kawy? Chyba sobie żarujesz!

Tak wiem, ja też nie umiem jej odstawić, bez względu na to, jakimi najnowszymi badaniami o jej szkodliwości uraczy mnie internet.

To mój mały kofeinowy rytuał o poranku. Często nawet już wieczorem wizualizuję sobie, jak będę pić jutrzejszą kawę. A ostatnio nawet doszło do tego, że o wyborze miejsca na wakacje zadecydował taras, na którym od razu zobaczyłam siebie z filiżanką pysznego flat white (obiecuję Ci, że podzielę się z Tobą tym widokiem w najbliższym czasie;)) Dziwak ze mnie? Wiem, ale jest mi z tym dobrze;)
 


No dobrze, to po co ten punkt?

 

Bo wszystko dobre, co w umiarze. A sumie to w odpowiednim ku temu czasie.
 


Okazuje się, że kawa spożywana w godzinach popołudniowych może w znacznym stopniu zakłócić nasz sen, nawet gdy nam wydaje się, że śpimy dobrze! A jak wiadomo słaba noc, słaby dzień. (Więcej znajdziesz tutaj)

Gdy odstawiłam kawę w godzinach popołudniowych, czułam się jak narkoman, którego dostawcę zamknęli właśnie w pierdlu. Jedyne czego pragnęłam to łyk popołudniowej kawy na poprawę nastroju i ogólnego samopoczucia.

Ale spoko, już po tygodniu zaczęłam odczuwać pozytywne efekty. Wstawałam bardziej wyspana, bez bólu głowy i ogólnego rozdrażnienia.

Okazało się, że niektórzy naukowcy czasem i rację mają.

Dlatego dziś, gdy całą sobą, pragnę zanurzyć usta w tym boskim trunku w zakazanym czasie, używam mojej techniki „Małgorzato ogarnij się” i tutaj dodaję „pomyśl sobie, jak beznadziejnie będziesz się jutro czuła” I działa!

Spróbuj, a gwarantuję Ci, że już po kilku dniach wbrew pozorom poczujesz się lepiej.

 

 

Do sypialni wstęp wzbroniony

 


Nie mężowi!

A wszelakim zakłucaczom produkcji hormonu potrzebnego do snu, czyli telefonom, laptopom i co Ty tam jeszcze tylko masz!

Bo mąż i w zaśnięciu może czasem przeszkadza, ale z pewnością zadba o Twój sen lepiej niż elektronika. Mąż, jak się dobrze postara, to dostarczy Ci oksytocynę i prolaktynę przyczyniającą się do głębokiego i relaksującego snu;)

Elektronika natomiast jedyne co zrobi, to okradnie Cię ze wszystkiego, co do takiego relaksu jest potrzebne.

Szybki scroll na fejsiku albo wertowanie sklepowych stron internetowych w poszukiwaniu najlepszych bucików dla Twojego dziecka tuż przed zaśnięciem?



To najgorsze co możesz zafundować sobie w łóżku!!! I to nie tylko dla swojego snu, ale i życia seksualnego (więcej znajdziesz tutaj.)



Także MAŻ na TAK, ELEKTRONIKA na NIE!

 

Twój organizm nie akceptuje żadnego najbardziej logicznego wytłumaczenia tego, dlaczego ślęczysz wieczorem przed ekranem swojego tabletu.

Niebieskie światło, czy jakiego by ono tam koloru nie było, totalnie zaburza produkcję melatoniny. A bez niej ani rusz.

Często słyszę „jak nie mogę zasnąć to wertuję telefon”, czyli inaczej te słowa ujmując “dokładam wszelkich starań, aby kolejnego dnia czuć się beznadziejnie”.


Od jakiegoś już czasu zbieram się, aby wziąć przykład z mojej przyjaciółki, która zarządziła w domu zakaz wnoszenia sprzętów elektronicznych do łóżka. Komputery zostają na dole, a na telefony zrobiła specjalny koszyczek, do którego należy odłożyć telefon przed wejściem do sypialni. 

‘Dzięki temu, po prostu nas nie korci” - mówi.

I coś w tym jest,
Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Niby już oduczyłam się wieczornego surfowania, ale pokusa jest nadal. Czasem podłączając telefon do ładowania, nawet nie wiem kiedy, mój kciuk zdąży sprawdzić maile.

Zaraz pewnie powiesz, wszystko fajnie, ale  „ co z funkcją pobudki w telefonie?” A no istnieje jeszcze coś takiego jak archaiczne urządzenie o nazwie BUDZIK;)

 

 

Zero drzemek!

 


Tylko nie tych w południe! Jeśli przychodzisz padnięta z pracy, masz możliwość i wiesz, że Ci to pomaga, nie oglądaj się na nic-zdrzemnij się.

Ale strzeż się drzemek, do których wiedzie Twój palec o 6:30 rano.

Tak, tak tych dodatkowych 5,10 czy 15 minut snu, które wydają Ci się zbawienne, a w rzeczywistości robią więcej złego niż dobrego

Ba, co tu owijać w bawełnę! Funkcja drzemki w budziku powinna być zakazana.

Pozwalając sobie na dosypianie, fundujesz swojemu organizmowi niezłe turbulencje.

Wstać, nie wstać, wstać, nie wstać.

Twój sen odbywa się w 90 minutowych cyklach. I jeśli moment pobudka przypadnie aktualnie na głęboką fazę snu, będzie Ci się ciężko zwlec z łóżka, a Twój mózg będzie zdezorientowany.

 

A jeśli zaserwujesz mu jeszcze kilka dodatkowych snoozów, może się na Ciebie nieźle wkurzyć.

 

Dodatkowo idzie za tym cała masa skutków ubocznych jak słabsza kondycja w ciągu dnia, gorsza koncentracja, wahania nastrojów itd itd. Nie żebym to wszystko sama wszystko odkryła, więcej znajdziesz tutaj.

A żeby unikać ciągłego niedospania i pokusy drzemek, wróć do punktów 1,2,3. Zadbaj o dłuższy bardziej regularny sen, zrezygnuj z kawy po 15 i nie zapraszaj nikogo, a w sumie niczego do swojej sypialni.  A wszystko powinno wrócić do jako takiej formy;)

 

 

Niby tylko cztery nawyki

 

Ale wiem, że wprowadzenie ich na raz może po prostu przerastać. Dlatego nigdy nie bierz się za wszystkie od razu,  bo zapewniam Cię, że prędzej czy później je porzucisz. 

Krok po kroku. Wprowadź jeden, daj mu szansę i trochę czasu. Jak już się zaprzyjaźnicie przejdź do kolejnego itd, itd aż do stanu w którym wstaniesz i będzie Ci się chciało.

 

No dobra, to teraz tak szczerze, jak jest z Twoim zmęczeniem? Napisz do mnie na latwiejszezyciemam@gmail.com i podziel się ze mną tym, co stoi Ci na przeszkodzie do bycia wypoczętą mamą:)

 

Planer PHOTO FINAL.jpg
MAIN POSTGosia Hajnysz