Jak niby matka ma o wszystkim pamiętać?

Szczerze Ci powiem, że co jak co, ale pamięć, zdecydowanie nie jest mocną stroną.

Nie zliczę sytuacji, w których o czymś pamiętałam, pamiętałam i bach w najistotniejszym momencie i tak wylatywało mi to z głowy.


Zakupy, leki i witaminy dla dzieci, wszystko, co trzeba spakować na weekend do dziadków, to tylko część z tych rzeczy, o których nagminnie zapominałam.

I żeby nie umykały mi spotkania, wizyty itp., zaczęłam posiłkować się różnymi sposobami na planowanie, w tym także moim planerem

Ale to narzędzie, nie pokrywało moich potrzeb związanych z codziennymi rutynowymi zadaniami.

I tu się muszę przyznać, że rozwiązanie, które ostatecznie wdrożyłam, wyszło nie ode mnie, a od mojego analitycznego i mega poukładanego męża. To on namawiał mnie wielokrotnie do tego, żebyśmy usiedli i w końcu spisali np. listę rzeczy, które potrzebujemy na weekendowe wyjazdy, wakacje itd.

Zazwyczaj to bagatelizowałam i sądziłam, że przecież jako matka, nad wszystkim panuję. Do czasu, gdy np. coraz częściej nasze walizki rejestrowały brak pieluch, szczoteczek do zębów czy niezbędnego wtedy inhalatora.

Już nie wspomnę o realiach domowych, gdy musiałam np. budzić dzieci w nocy, żeby podać im pominięte leki, uprawiać biegi długodystansowe do przedszkola z bucikami na zmianę czy szukać po nocach czynnej apteki, bo mleko, którego miało być jeszcze dużo, właśnie się skończyło.

Dlaczego tak się działo? Nie wiem. Może, gdy wszyscy stali w kolejce po pamięć, ja dwa razy ustawiłam się po długość nosa.

Albo najzwyczajniej w świecie, tych wszystkich drobnych, powtarzalnych spraw do odhaczenia na co dzień było tak dużo, że mój mózg zwyczajnie tego nie ogarniał. A dziecięcy chaos absolutnie mi tego nie ułatwiał.

I tak minęło sporo czasu, zanim zmądrzałam i zaczęłam tworzyć kartki z codziennymi lub okazjonalnymi rutynowymi zadaniami, do których z tak wielkim przekonaniem namawiał mnie mój mąż.

Checklisty, bo o nich mowa, choć z początku działały na mnie jak płachta na byka, dziś rozpleniły się po naszym domu jak stonka i niejednokrotnie ratują nam wszystkim tyłek.



Co może łączyć każdą mamę z pilotem, chirurgiem i inspektorem budowlanym?
 

No właśnie check lista!

Pomyśl sobie jak złożona, a zarazem odpowiedzialna jest praca pilota, chirurga i inspektora. I dodatkowo ile kroków i drobnych zadań musi przebiec pomyślnie, żeby mogli:

  • dostarczyć pasażerów w jednym kawałku z punktu A do punktu B

  • zapewnić każdemu pacjentowi operację właściwego organu

  • postawiać budynek tak, aby cegły nie leciały nikomu na głowę.

Teraz pomyśl sobie, ile drobnych rzeczy musi zadziać się w ciągu dnia, aby Wasz dzień nie zakończył się jakąś katastrofą;)

Checklista to kluczowy element powodzenia codziennych zadań w powyższych zawodach. To lista, która ma chronić przed błędami, odciążyć umysły i dopilnować, żeby wszystkie rutynowe czynności przebiegły pomyślnie.

Taką samą funkcję może pełnić też dla Ciebie i Twojej rodziny.



Korzyści dla mamy!

 


Przede wszystkim i tu Cię nie zaskoczę, checklista może ułatwić Ci życie.

Wyobraź sobie, że tymi wszystkimi codziennymi powtarzalnymi rzeczami, którymi dzień w dzień zaprzątasz sobie głowę, od dziś zajmuje się ktoś inny. Nie musisz o nich pamiętać ani zastanawiać się, czy aby na pewno “to już wszystko” co miałaś zrobić.

Czyż świat nie jest wtedy cudowniejszy, a Twoja głowa i dusza lżejsza?

Dokładnie tak, się poczułam, gdy po raz pierwszy zaczęłam stosować checklisty.

Niby zwykła karta z listą uporządkowanych czynności do wykonania a jej działanie wręcz magiczne.



Dlaczego w końcu się zdecydowałam?



Od jakiegoś czasu jestem zwolenniczka wyrzucania z głowy wszystkiego, co mi ją zaśmieca.

A np. lista leków i maści, które mam podać dzieciom przed spaniem, jak najbardziej się do nich zalicza. Z jednej strony jest ważna i nie powinnam o niej zapominać. Z drugiej, przechowywanie jej w głowie nie gwarantuje mi, że o niej nie zapomnę.

Wręcz powiedziałabym, że jest na odwrót. Że im więcej codziennych rutynowych czynności próbujemy spamiętać, tym częściej o nich zapominamy.

A dzieje się tak, dlatego że nasz umysł jest zwyczajnie przeładowany informacjami, które mu codziennie fundujemy. I gdy np. po całym dniu intensywnego wysiłku, nie dajemy mu, choć na chwilę odsapnąć, on zwyczajnie płata nam figle. Efektem tego, zapominamy o najprostszych i najbardziej oczywistych czasem sprawach.

 


Największa zaleta checklisty?

 


Spisujesz, odkładasz i wracasz, wtedy kiedy jej potrzebujesz!!!

Tak właśnie, nie mielisz, nie wysilasz się i nie odkrywasz za każdym razem Ameryki na nowo.

Obecnie w moim domu znajduje się następujące checklisty:

  • lista leków i witamin (dla moich małych alergików)

  • lista powtarzających się co tydzień zakupów

  • lista basenowa

  • lista rzeczy potrzebnych do szkoły

  • lista obowiązków szkolnych

  • lista wyjazdowa i weekendowa


Zaglądam lub zaglądamy do nich wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba. Przechodzę lub przechodzimy przez nią krok po kroku. Odhaczam lub odhaczamy i działam, lub działamy dalej.

Checklisty mają na celu zapewnić poprawne wykonywanie rutynowych czynności. Mogą nas wspierać w warunkach domowych, ale także świetnie sprawdzają się w życiu zawodowym, żeby np. nie pominąć, któregoś z ciągle powtarzającego się kroku i nie walnąć jakiejś gafy.

 


Kto może z niej korzystać?

 


Ty, Twój mąż/partner oraz dzieci. Innymi słowy-WSZYSCY. Checklisty mogą wspierać całą rodzinę.

My mamy, mamy często tendencje do brania na siebie, zbyt dużo cudzych spraw. I gdy tak połączymy swoje codzienne czynności z tym, o czym powinny codziennie pamiętać np. nasze dzieci-to w naszych głowach robi się istna mieszanka wybuchowa. I do zwariowania już tylko jeden krok.

Dlatego tak ważne jest, żeby w checklisty zaangażowała się cała rodzina. Bo przecież, dlaczego Ty masz pamiętać, co Twoje dziecko ma zabrać na basen, albo Twój mąż na wakacje?

Oczywiście, jeśli masz malutkie jeszcze dzieci, checklisty są po stronie rodziców. Ale z czasem i maluchy mogą nauczyć się z nich korzystać.

 


Jak stworzyć dobrą Checklistę?

 


1. Znajdź obszary, w których najczęściej zdarzają się Tobie bądź Wam wpadki.

U mnie są to przede wszystkim leki, zakupy oraz rzeczy konieczne do zabrania na wakacyjne wyjazdy. U Ignasia pakowanie plecaka, w którym ciągle czegoś brakowało. 

2. Spisz lub spiszcie wspólnie wszystkie kroki.

Ważne jest, żeby lista nie była zbyt długa, skomplikowana i żeby nie zawierała zbyt dużo wyjątków od reguły. Checklista ma nas wspierać w swojej prostocie i odciążać nasze głowy. Jeśli zbyt mocno ją skomplikujemy, nadal będziemy musiały się nad nią głowić. A przecież nie w tym rzecz.

3. Przetestujcie.

Nie spodziewaj się, że lista, którą stworzysz/ stworzycie za pierwszym razem, będzie idealna. Niektóre testowałam po kilka razy, wykreślałam, dopisywałam i zmieniałam. Ty też się na to przygotuj.

4. Stwórzcie finalną wersję.

Czyli taką, która jest funkcjonalna i Wam pomaga, a nie przeszkadza w codziennym życiu.

Niby mogłoby się wydawać, że rozwiązanie banalne i o co tyle szumu. Ale czasem nawet te najprostsze sposoby okazują się zbawienne. Tak też było u nas.

Sprawdź zresztą sama, czy to jest dobry sposób, który pomoże Ci oczyścić głowę i ulokować swoją energię tam, gdzie będzie Ci bardziej potrzebna.

Podsumowując:

  • opróżnianie głowy jest ważne, dla zdrowia psychicznego;)

  • checklista może Ci w tym pomóc

  • korzystaj z niej sama i zaproponuj ją innym członkom rodziny.

Napisz w komentarzu, czy korzystasz. Jeśli tak to, jakie masz checklisty, jeśli nie korzystasz, to dlaczego?:).

Ściskam,
Gosia

Planer PHOTO FINAL.jpg
Gosia Hajnysz