Jak ułatwić sobie życie? 6 kroków dla zabieganej mamy.

latwiejsze zycie mamy latwiejszezyciemam jpg.jpg

Piszę ten post, bo od kilku dni dręczy mnie jedno pytanie. Czy aby na pewno wiesz, czym jest Łatwiejsze Życie Mam i czy to jest na pewno, to czego szukasz.

Żyjemy w świecie, w którym jesteśmy bombardowani, co rusz to nowymi trendami i pomysłami na życie. Odnalezienie siebie w tym całym natłoku to nie lada wyzwanie. Zdaję sobie z tego sprawę i nie chcę komplikować Ci życia.

Dlatego wykładam kawę na ławę. Tak, żebyś mogła już dziś zdecydować, czy to miejsce jest dla Ciebie.

Poniżej opisuję 6 kroków, wokół których wszystko się tutaj kręci. 6 kroków, które według mnie są niezbędne do harmonijnego życia pracującej mamy. 6 kroków, dzięki którym życie (jak dla mnie) po prostu staje się łatwiejsze.

Przeczytaj, zastanów się i zdecyduj, czy to jest to, czego potrzebujesz

 

 

Życie według priorytetów

 

 

To podstawa i wyjściowa zmian, które jakiś czas temu zaczęły zachodzić w mojej codzienności. Dopóki nie zrobiłam porządku ze swoimi życiowymi skałami a.k.a. priorytetami, nie było szans, żeby coś w moim życiu się zmieniło.

Temat priorytetów będziemy mielić tu na różne sposoby. W te i we wte. I to nie dlatego, że zacięła mi się płyta i o niczym więcej mówić nie potrafię. Ale dlatego, że wiem i ciągle utwierdzam się w tym, jak mało z nas żyje, tak jak naprawdę by tego chciało.

Niby chcemy, niby się staramy i niby wiemy, co jest dla nas ważne, ale natłok bodźców, ogrom obowiązków i atakujących nas zewsząd pokus zdecydowanie nam to zakłóca.

Mówicie mi ciągle: nie wiem, na czym mam się skupić, za dużo mam na głowie, wciąż wkurzają mnie porozrzucane zabawki mojego dziecka, nie wystarczająco robię dla siebie, nie mam na nic czasu.

Lista skarg i zażaleń do świata jest dłuższa od rolki papieru toaletowego, a nasze priorytety są nadal w dupie.

A żeby ułatwić sobie życie, musimy wiedzieć, czego od niego chcemy. Bo skoro nie wiemy albo się w tym motamy, to jak niby mamy osiągnąć swój cel?

Wyznaczenie swoich priorytetów to zajrzenie w głąb siebie, zadania sobie pytania, co tak naprawdę sprawia, że jesteśmy szczęśliwe i spełnione.

Ale to dopiero pierwszy krok do długiego procesu zmian, który wymaga zaparcia, samoświadomości i ciężkiej pracy.

A to w dzisiejszych czasach jest zdecydowanie passe. Przykra wiadomość jest taka, że nie mam dla Ciebie drogi na skróty. Ale co ważniejsze, mam dla Ciebie wsparcie i masę motywacji.

Spokojnie, mnie też zajęło to sporo czasu, pracy nad sobą i ciągłych rozmów z własnym ego.

Ale miejsce, w którym jestem teraz, ten spokój ducha i umiejętność wybierania tego, co dla mnie ważne, jest tak wypierdziście fantastyczne, że nie cofnęłabym się nawet o krok.

Czyli priorytety ponad wszystko!

 


Spełnianie własnych, nie cudzych celów

 

I tu zaczynają się schody. Bo fajnie, że już wiemy, co jest dla nas ważne. Ale teraz czas na pytanie, czy to aby na pewno jest nasza, czy może cudza wizja, naszego życia.
Innymi słowy, czas na zakwestionowanie tego, co oczekuje od nas społeczeństwo. A następnie zderzenia tego z naszymi wewnętrznymi potrzebami i priorytetami.

Wiem, nie robi się łatwo. A ja miałam tu mówić o ułatwianiu sobie życia. Ale wiecie, jak to jest, żeby było z górki, musi być najpierw pod górkę.

Więc jeśli chcesz, coś zmienić w swoim życiu, weryfikacja tego, czy robisz coś, bo tak trzeba, czy dlatego, że rzeczywiście tego chcesz i potrzebujesz, Cię nie ominie.

Będzie pot, łzy i zgrzytanie zębami, bo będziesz musiała prawdopodobnie stanąć oko w oko z beznadziejnością wcześniej podejmowanych decyzji.

Ale spoko, da się przeżyć. Ja przeżyłam, to i Ty dasz radę.

Kilka przykładów:

Gotujesz super obiady, bo nie chcesz, żeby skrytykowała Cię mama, ciocia, teściowa?

Sprzątasz, bo wywodzisz się z domu, gdzie zawsze było czysto, ale tak naprawdę tego nie znosisz?

Nie zapisałaś się na pole dance, choć to Twoje marzenie, bo boisz się, że mamie już nie wypada?


Może powyższe zupełnie cię nie dotyczą. Ale pamiętaj to tylko przykłady, które mają nakierować Cię na zadanie sobie właściwych pytań, adekwatnych do Ciebie i Twojej sytuacji.

Żyjemy często cudzym życiem, żyjemy tak, jak oczekują tego od nas inni, żyjemy tak, żeby nikt nie powiedział o nas złego słowa. Czasem nawet, nie zdając sobie z tego sprawy.

Czas zajrzeć w głąb siebie! Swoim życiem, zarządzasz tylko Ty, a ja Cię tego nauczę!

 

Odpuszczanie

 

To już kolejny etap wtajemniczenia. Bo gdy już tak sobie wszystko w głowie poukładasz, to czas na działanie. Czyli zderzenie myśli z rzeczywistością i sprawdzenie, czy nie brakuje Ci przysłowiowych jaj, żeby coś zmienić i puścić wszystkie dotychczasowe ograniczenia.

Nie jest to łatwe. ale gdy już zaczniesz, poczujesz, że żyjesz pełną piersią i się od tego uzależnisz.

Nagle…

  • Przestanie Cię drażnić zlew pełen naczyń.

  • Będziesz umiała sobie wybaczyć, że np. miałaś gorszy dzień i bez powodu nawrzeszczałaś na dzieciaki.

  • Albo mimo uszu puścisz uwagę swojej mamy, że lepiej gotować w domu niż zamawiać.

Wszystko, co nas boli i utrudnia nam życie, jest w nas. Gdy to puścimy, życie na serio staje się łatwiejsze.

Czyli moje ulubione stwierdzenie LET IT GO. I tego będzie tutaj dużo!

 

 

Szukanie ułatwień wszędzie, gdzie się da



Będziesz się prężyć, pocić i pracować nad sobą i super. Kawał roboty będzie za Tobą.  Ale niestety samo udoskonalanie siebie nie sprawi, że Twoje obowiązki znikną. A jak wiesz, gdy jesteś mamą i dodatkowo pracujesz, potrafią się one piętrzyć w nieskończoność.

I to, że ogarnęłaś się w swojej głowie, nie znaczy, że naczynia pozmywają się same, pralka rozwiesi Ci ubrania, a dzieci same z siebie zajmą się kolacją.

Niestety tak to nie działa.

Dlatego Łatwiejsze Życie Mam będzie też po brzegi naładowane mega praktycznymi trikami i sposobami na ułatwianie sobie życia. Takie wiesz life hacki, które będziesz mogła zastosować tu i teraz.

Jeśli zajrzysz w głąb siebie i będziesz całą sobą gotowa na to, żeby ułatwić sobie życie, gwarantuje Ci, że wszelkie myki, triki i narzędzia to wspaniale uzupełniający to wszystko dodatek.

 

 

Pozytywne nastawienie i idąca za tym współpraca

 


Ważne jest też, żeby pamiętać, że nie istniejemy w odosobnieniu od naszych bliskich. I to, że zrobiłyśmy porządek ze sobą, stosujemy fantastyczne myki, to jeszcze nie znaczy, że osiągnęłyśmy sukces.

Bo co z tego, że zagonisz męża czy dzieciaki do sprzątania przy pomocy jakieś pitolonej poleconej przeze mnie checklisty, skoro oni najchętniej podarliby ją w strzępy.

Jeśli żyjesz w zgodzie ze sobą i swoimi priorytetami i taką też informację wysyłasz na zewnątrz. Wtedy wszyscy dookoła to szanują i akceptują. Mało tego, chcą być integralną częścią Twojego świata.

Fuck chyba popłynęłam;)

Może inny, bardziej przyziemny przekaz. Jeśli jesteś ciągle wkurzającą się na bałagan w domu zrzędą, to zastanów się, jakie będą chęci innych domowników, żeby się w cokolwiek zaangażować?

Rozumiesz, o czym mówię?

Pamiętaj, Im będziesz pewniejsza tego, co jest dla Ciebie ważne, tym inni będą to bardziej szanować.

 

 

Radość z każdej chwili

 



No i jak już w Twojej głowie zapanuje porządek, nauczysz się ułatwiać sobie życie i zaczniesz wysyłać pozytywne wibracje do otaczającego Cię świata. To zostaje nam najmilsza część programu, czyli korzystanie z efektów naszej ciężkiej pracy.

Bo raczej trudno jest cieszyć się chwilą, gdy za każdym razem, gdy wyciągasz nogi na kanapie, masz wyrzuty sumienia. Czyż nie?

A dlaczego masz wyrzuty sumienia? Bo nie działasz w zgodzie ze sobą.

Nie umiem odpoczywać, nie mam czasu dla siebie/ dzieci, ciągle jest coś jeszcze do zrobienia.

Znasz to? Wszystko zaczyna się w Twojej głowie i świat będzie takim, jakim go sobie stworzysz.

Motywacyjne banialuki? Nie sądzę!


Przeszłam całą ścieżkę i jestem żywym dowodem na to, że coś w tym jest. A uwierz mi, że na początku swojej drogi byłam daleka od powiedzenia kiedykolwiek:

mam czas na wszystko,

nie jestem wiecznie zajęta

zdecydowanie żyję tak, jak chcę.

 


 

Zadziwiające a zarazem smutne jest to, że musimy uczyć się tego jak być szczęśliwymi

 

 

Nie ukrywam, że emocje aż rozrywają mnie od środka, gdy piszę ten post. I nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym, żeby wszystkie mamy od dziś, tak na huraaa po prostu ułatwiły sobie życie.

Ale wiem też, że to jest proces i nauka, która chwilę trwa. I w sumie, dzieje się tak, nie bez powodu.  

Bo, żeby było łatwiej, najpierw musi być trochę trudniej. A w życiu nic nie przychodzi za darmo. 

Każde zdarzenie, każda myśli, każdy wniosek powoli doprowadzają nas do celu. A najlepsza nauka płynie przecież z doświadczenia.

Więc zanim zapytasz, kim do cholerki jestem i jaką szkołę skończyłam, że śmiem pisać o takich rzeczach. Zapytaj mnie lepiej czy jestem szczęśliwa i jakie wiodę życie.

Nie jestem tu po to, żeby zgrywać eksperta, jestem tu po to żeby pomóc Ci ułatwić sobie życie. Ja sobie ułatwiłam i jest ZAJEBIŚCIE i Tobie też chcę pokazać, że jest to możliwe.

A jeśli Cię nie przekonałam, Internet jest długi i szeroki na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Ściskam,

Gosia

Planer PHOTO FINAL.jpg
Gosia Hajnysz