6 trików na spokojny poranek z dziećmi

spokojny poranek z dziećmi latwiejszezyciemam.jpg

Wiem, ostatnim razem, byłam złą Małgorzatą i zmuszałam Cię do myślenia, analizowania i wymyślania własnych sposobów na lepszy poranek z dziećmi. Niby obiecywałam, że znajdziesz tutaj gotowe rozwiązania podane na tacy, a tu taki klops.


Chciałabym, żebyś wiedziała, że zrobiłam to z pełną premedytacją. Wiesz dlaczego? Bo głęboko wierzę w to, że najlepsze rozwiązania wychodzą od nas samych.


Oczywiście nie zabraknie tu całej masy trików i ułatwiaczy, z których możesz korzystać. Ale nic nie zadziała u Ciebie lepiej od czegoś, co stworzyłaś lub zmodyfikowałaś konkretnie pod swoją obecną sytuację. (Jeśli chcesz popracować nad własnymi sposobami na lepszy poranek, zapraszam tutaj.)


Tak samo jest u mnie. Inspiruję się pomysłami innych, sprawdzam, czy działają one u mnie, później nieco modyfikuję i wprowadzam w życie lub tworzę własną wersję dostosowaną tylko i wyłącznie do siebie.

 

No dobra, ale tak, jak obiecałam, dziś czas na porcję porannych trików i ułatwiaczy podanych na tacy;)

 

Gotowa? Zobacz, może coś Cię zainspiruje i wprowadzisz to również u siebie.

 

Podział porannych obowiązków



Zasada numer jeden: Twój poranek nie istnieje w próżni.

Tworzycie go wszyscy wspólnie.
Tak jak pisałam ostatnim razem, decyzję o tym, że coś chcecie poprawić, podejmujecie razem.

A jak już ją podjęliście, to każdy z Was powinien mieć w tym swój udział. Bo sytuacja, w której Ty sama, ogarniasz wszystko i wszystkich, po prostu nie wchodzi w grę.

Osobiście uważam, że współpraca i podział obowiązków to absolutna podstawa do harmonijnie funkcjonującej rodziny. A szczególnie już poranka, który bez wzajemnego wsparcia, aż prosi się o katastrofę.

Tak więc zastanówcie się wspólnie, kto za co, ma być rano odpowiedzialny. To, że każdy w miarę możliwości za siebie, to jedno. Ale trzeba przecież jeszcze naszykować śniadanie, zrobić kanapki, pomóc dzieciom się ubrać (o ile są jeszcze malutkie) itp.

Im klarowniej ustalicie, kto co robi, tym większe prawdopodobieństwo, że wyeliminujecie zamieszanie towarzyszące porannemu pośpiechowi.

U nas wygląda to tak, że Mati szykuje owsiankę. A, że chwila na to schodzi, ja w tym czasie robię drugie śniadanie na wynos i mobilizuję dzieciaki do zwleczenia się z łóżek. Zdążę jeszcze podać dzieciakom witaminy, zagonić do ubrania się i porannej toalety.

Każdy wie, co ma robić i dzięki temu nie ma między nami nieporozumień w stylu „no przecież myślałam, że Ty to zrobisz". A wtedy to już, zgrzyt, skwaszona mina i poranna atmosfera leci na łeb na szyję.

 

Każdy ogarnia się sam

 

Oczywiście w miarę możliwości. Wiadomo dzieci, są tylko dziećmi i potrzebują naszego wsparcia. Ale też bez przesady. Im wcześniej nauczą się samodzielnie ubierać, myć zęby czy ścielić łóżko, tym lepiej dla nas. Nam pomógł w tym Rutynek (karty obowiązków dla dzieci, bardzo bliskie metodzie Montessori). 

Wiem, może jestem nieco bezwzględną matką, ale sądzę, że od samodzielności nikomu jeszcze nie stała się krzywda. Tym bardziej że dzieci lubią pewne rzeczy robić same. Później się to zmienia.

Niestety, często mamy w zwyczaju blokować samodzielność naszych dzieci, bo wychodzimy z założenia, że my zrobimy to szybciej. Ale wiesz, do czasu. Bo gdy, będziesz musiała robić ciągle coś za 10 latka, rzeczywistość już nie będzie taka kolorowa. Im wcześniej damy dzieciom swobodę, tym większe prawdopodobieństwo, że tak im zostanie.

Oczywiście musisz mieć stalowe nerwy, żeby pozwolić swojej dwulatce wychodzić z domu w dwóch różnych skarpetach, sznurze bransoletek na ręku czy w za małej spódnicy, bo sama tak zdecydowała.

Ale coś za coś. Albo samodzielność u dziecka, albo dodatkowy obowiązek na Twojej głowie. Wybór należy do Ciebie;)

To samo dotyczy męża/partnera. Nie wiem, jak to jest jeszcze w tych czasach możliwe, ale istnieją na tym świecie panowie, którym np.trzeba naszykować koszulę do pracy, bo nie wiedzą jak korzystać z żelazka.

Co to, to nie! Każdy ogarnia się sam! Ty masz już wystarczająco na głowie.

Wiążąc się z kimś na całe życie, nie deklarowałaś dożywotniej usłużności. Deklarowałaś miłość. A miłość z żelazkiem nie ma nic wspólnego.

 

Wieczorne szykowanie


Trik nad trikami. Nic nie działa tak stresogenne, jak np. poranne pakowanie plecaka czy szukanie kluczy w pośpiechu. Zgodzisz się ze mną?


Im więcej możesz naszykować wieczorem, tym lepiej. Mogą to być ubrania, spakowana torba do pracy, szkoły czy żłobka, podszykowane śniadania (jak np. zalanie płatów owsianych mlekiem na noc, żeby szybciej wszystko przygotować) i wiele innych. Wszystko zależy od tego, co robisz rano, co zajmuje Ci czas i co możesz przerzucić na wieczór.


Jeśli codziennie rano, zmagasz się z egzystencjonalnym problem swojej córki, bo koszulka z Elzą jest już niemodna, załatw to wieczorem. Zajrzyjcie razem do szafy i pozwól jej wybrać ubrania na kolejny dzień. Zaznaczając, że to jej wybór i się go trzyma. Unikniesz w ten sposób, porannych fochów i sprzeczek. A o te, rano zawsze łatwiej.


Zastanów się, co powoduje u Was poranne stresy i co, z tych czynności można zrobić już wieczorem. Następnie wypróbuj, czy przynosi to zamierzone efekty.

 

Wstawanie przed dziećmi



Wiem, nie jest to dla każdego i nie daje gwarancji, że szarańcza nie postanowi obudzić się razem z Tobą. Do przetestowania;)

Ale jeśli rano nie spina Ci się, żeby zrobić to, co dla Ciebie ważne, przed wyjściem do pracy jak np. makijaż, prysznic, ćwiczenia, czy wypicie porannej kawy w spokoju-po prostu spróbuj.

Może dzięki temu będziesz spokojniejsza i pozytywniej naładowana na resztę dnia. 

A nóż widelec się uda i polepszy to jakość Waszego poranka. Bo Ty, przed pobudką dzieci, będziesz miała szansę zrobić coś, co przy nich jest już prawie niewykonalne. Albo wykonalne, ale mało komfortowe. I dlatego później się denerwujesz.

Ja np. uwielbiam rano ćwiczyć jogę. Te 15 minut rozciągania fantastycznie nastraja mnie na resztę dnia. Dodatkowo jak już ogarnę swoje wyczyny na macie, a dzieci jeszcze śpią, lubię też umyć się bez większej widowni. Doświadczenie nie do opisania;)

Gdy tak uda mi się ogarnąć sporo rzeczy, tuż przed ich pobudką, wszystko później jest jakieś takie bardziej wyważone i harmonijne;) Ja mam poczucie, że swoje już zrobiłam, nie spieszę się i cierpliwości do dzieci mam jakoś tak trochę więcej.

Oczywiście nie zapomnij, że gdy zdecydujesz się wstawać wcześniej, warto byłoby wcześniej się położyć. Bo gdy wstaniesz niewyspana i podminowana, cały trik weźmie w łeb.

 

Rutyna



Gdy jest rutyna i plan, wszystko idzie jak po maśle. Gdy codziennie, w miarę możliwości, Wasze czynności są powtarzalne i wykonywane w tej samej kolejności, unikacie konfliktów np. o łazienkę!


Dodatkowo dzieci kochają rutynę i fantastycznie się w niej odnajdują. Gdy coś jest powtarzalne, jest również przewidywalne. A jak jest przewidywalne, to dzieci czują się bezpieczniej i lepiej współpracują. Nie wymyśliłam tego sama, tak mówi, a jej wierzę, moja guru od organizacji życia z dziećmi Tracy Hogg. Jej książkę znajdziesz tutaj i tutaj.


Nie mówię, tu o spince, żeby od teraz działać rano pod linijkę, ale żeby mieć jakiś orientacyjny plan działania.


U nas na przykład wygląda to mniej więcej tak:

 

  • Mama i Tata JOGA

  • Lecę wziąć prysznic

  • pomagam dzieciom zwlec się z łóżka i motywuję do porannych czynności;)

  • Mat w tym czasie szykuje śniadanie. Gdy jest gotowe…

  • … wspólnie siadamy do stołu.

  • Mati idzie się wykąpać,

  • ja kończę szykować dzieci do wyjścia.

  • Zwarci i gotowi wychodzą z domu, a matka może usiąść do pracy.

W tym rytmie funkcjonujemy już od dłuższego czasu. I niby banał, ale nasze poranki dzięki niemu naprawde zyskały na jakości. Bo wiesz, jak to jest, czasem te nawet najprostsze rozwiązania, działają najlepiej.

 

Checklista


Długo się przed nią opierałam, ale jest. I teraz za żadne skarby bym z niej nie zrezygnowała. Checklista, czyli lista rzeczy do odhaczenia z rana.

O poranku korzystamy najczęściej z dwóch. Tej z witaminami i lekami (niestety moje dzieci bez nich, kichają na wszystko) oraz tej, która mówi do Ignasia, STOP!, gdy ten chce przekroczyć próg domu bez plecaka lub kanapek;)


Checklisty sprawiają, że nie musimy z rana odpalać wszystkich komórek i głowić się, o czym to mieliśmy jeszcze pamiętać. One po prostu tam są. Wiszą i czekają, aż je odhaczymy.

Nie zliczę ile razy, przypomniały one mojemu synowi, że na basen warto byłoby zabrać np. kąpielówki. Co tu dużo mówić, checklisty ratują nam po prostu tyłek w całym tym natłoku codziennych obowiązków i rzeczy do zapamiętania. 

 

Kiedyś vs teraz

 

Powyższe triki towarzyszą nam już od dłuższego czasu i naprawdę rzadko ocieramy się o dantejskie sceny, które kiedyś działy się niemal codziennie. 

Pobudka, przepychanki, kto zajmuje się Ignasiem, kto idzie się kąpać, kto robi śniadanie, foch, zaraz potem sprzeczka, trzaśniecie drzwiami na do widzenia, chwila namysłu, telefon z przeprosinami

I tak w kółko!

Działo się tak, ponieważ żadne z nas nie zastanawiało się, co możemy zrobić, żeby było inaczej. Poranki pozostawialiśmy same sobie, a później dziwiliśmy, że kompletnie nad nimi nie panujemy. 

Dziś już jest zupełnie inaczej. Trochę się nad tym napracowaliśmy i potrzebowaliśmy sporo czasu, aby się dotrzeć, ale było warto.

Ale tak jak mówiłam w poprzednim poście, żadne triki nie działają w próżni. Musicie zrozumieć, że potrzebujecie zmiany (tak jak my kiedyś) i dopiero wtedy świadomie działać.

Samo stworzenie dziecku checklisty czy danie do ręki Rutynka, nie załatwi sprawy. Tak samo jak podział obowiązków nie zadziała, jeśli stworzyłaś go sobie tylko w swojej głowie. 

Wszystko sprowadza się do rodzinnej współpracy i świadomego działania. Zmiana sama się nie zadzieje, trzeba się czasem bardzo nisko nad nią pochylić. 

Więc jeśli przeczytasz i stwierdzisz, że powyższe triki nie są dla Ciebie. Nie zarzucaj mi, że piszę bzdury, tylko spróbuj stworzyć własne sposoby. Tak jak mówiłam, najlepsze rozwiązania wychodzą od nas samych. Moje, to jedynie podpowiedź. A reszta leży i tak w Twoich rękach. 

Napisz w komentarzu, jak wyglądają Twoje poranki. Czy jest coś, co sprawia Wam najwięcej trudności? A może macie swoje rewelacyjne triki? Albo może coś z powyższych tak Cię zainspirowało, że na bank skorzystasz?:)

Ściskam,

Gosia

 

Planer PHOTO FINAL.jpg
Gosia Hajnysz