5 kroków do spokojnych rodzinnych poranków

spokojny poranej latwiejszezyciemam.jpg

Czy coś Ci to przypomina?


Ty, jak opętana biegasz po domu, starając się wszystkich wyszykować. Mąż błąka się i nie do końca wie, co ma ze sobą zrobić. Dzieci w piżamach krzyczą, ganiają się i rozrzucają zabawki i w dodatku nie chcą jeść śniadania.


Próbując ogarnąć sytuację, biegasz po domu, rzucając w eter komendy: Ubierzcie się! Umyj zęby! Spakuj plecak. Naiwnie myśląc, że ktoś je wykona.


Jesteś jak mało respektowany komendant. Nikt Cię nie słucha, wręcz mają Cię w nosie. W domu bałagan, chaos, zaginione buty, napięta atmosfera. Zaczynasz się denerwować, pokrzykiwać i rzucać granatami.
To, że nie oberwałaś jeszcze latającymi po domu przedmiotami, powinnaś uważać za cud. Czujesz, że jeśli wszyscy nie stawią się w tej chwili pod drzwiami i nie założą butów, zaraz eksplodujesz.


Wychodzicie…


Oddychasz z ulgą, ale Twój poziom energii spadł do krytycznego już poziom. A przecież, to dopiero początek…:(


Dobry poranek to klucz do wszystkiego


To, jak zaczynamy dzień, ma wpływ na całą jego resztę. Tak samo, jak pożywne śniadanie, tak dobrze rozpoczęty poranek jest naszą siłą napędową. Warto o niego zadbać, dla siebie i swojej energii, ale też męża i dzieci, bo im zapewne takie sytuacje również nie są obojętne.


Nie zliczę dni, kiedy przekraczałam rano próg biura i czułam się, jakby przejechał po mnie czołg. Poranny chaos, fochy i brak zorganizowania doprowadzały mnie do szewskiej pasji i żyłowały ze mnie całą zdobytą przez noc energię. Pracę często zaczynałam już zmęczona, zrezygnowana i zła, że dzień w dzień jest dokładnie tak samo.


Choć nie do końca wiedziałam jak się za to zabrać, chciałam to zmienić. Nie było to łatwe i nie zadziało się to od razu. Ale krok po kroku, powoli następowały zmiany.

 

O czym dzisiaj?


Przez dobre kilka dni, miotałam się, jak podejść do tematu poranków. Zastanawiałam się, czy podać Wam od razu różne triki na tacy, opowiedzieć o tym, jak koszmarnie wyglądały kiedyś one u nas, czy może pokazać Wam ścieżkę, jaką przeszliśmy, aby te poranki ulepszyć. W dzisiejszym poście zdecydowałam się na ostatnią opcję.

Ktoś mi ostatnio powiedział mi, uwielbiam zgłębiać każdy temat tak, aż dojdę do jego korzeni. I coś w tym jest. Dochodzę do korzeni, rozkładam na czynniki pierwsze, szukam przyczyny, a dopiero później rozwiązań. Ale właśnie to sprawia, że te rozwiązania działają.

Dlatego postanowiłam, że dam Ci szansę, stworzyć Twoje własne sposoby na pozytywny i spokojny poranek z dziećmi. Zobacz co, możesz zrobić, aby do tego dojść:), Bo pamiętaj tiki i myki oraz różne sposoby na... nie zadziałają w próżni, Ty musisz wiedzieć, że ich chcesz i potrzebujesz.

Planer PHOTO FINAL.jpg

 

Poczuj korzyści


Chciałabym, żebyś zastanowiła się, jak wyobrażasz sobie Wasz idealny poranek. Jak jecie śniadanie. Jak się do siebie odnosicie. I z jaką energią opuszczacie dom?

Żeby dokonać w życiu jakiejkolwiek zmiany, musisz całą sobą poczuć korzyści, jakie za sobą niesie.

Wytłumaczę na przykładzie kawy. Nie przestaniesz jej pić, tylko dlatego, że ktoś mówi, że jest niezdrowa. Żeby ją rzucić, musisz poczuć, że jej odstawienie, daje Ci coś w zamian. Że np. lepiej się bez niej wysypiasz, Twoje samopoczucie się poprawiło i o dziwo masz bez niej więcej energii.

Podobnie jest z porankami. Nie zmienisz ich, tylko dlatego, że w internetach aż kipi od porad na temat produktywności i tego, jakie korzyści niesie za sobą dobrze rozpoczęty dzień. Nie zmienisz ich również dlatego, że właśnie czytasz moje wypociny.
Zmienisz je dopiero wtedy, gdy całą sobą poczujesz, że spokojny poranek jest kluczem do Waszych dobrze spędzanych dni i że właśnie tego, jako rodzina potrzebujecie.

Odstawienie kawy, czy poprawa jakości naszych poranków, to zmiany, które nie są łatwe. Wymagają od nas zaangażowania i wysiłku.

I jeśli podejmiesz się takiego wyzwania tylko dlatego, że z jakiegoś powodu inni tak robią, wyłożysz się przy pierwszej napotkanej trudności. Natomiast jeśli zrozumiesz korzyści idące za tą zmianą, one pomogą Ci przezwyciężyć trudności.

Łooo matko, sama nie wiem, jak udało mi się wypluć z siebie taką teorię. Ale chyba trzyma się kupy. Zgodzisz się ze mną?

Sama, gdy wciąż dręczyłam się myślami, że nasze poranki są do bani i że jakoś musimy je zmienić, bo z niewiadomego mi wtedy powodu, tak być nie może, moje próby spełzały na niczym. Wciąż wytykałam mężowi, że nie wystarczająco się przykłada, a dzieciom, że są nieposłuszne. I tak w kółko.

Dopiero gdy doświadczyłam na własnej skórze, że mogę, czuć się zupełnie inaczej wychodząc z domu lub siadając w pracy do komputera, zaczęłam działać z pełną determinacją.


Zacznij mówić


Zakładając, że zrozumiałaś i pragniesz zmiany, przyszedł czas na zakomunikowanie tego światu. Bo w końcu, to nie tylko Twój poranek, a Wasz wspólny. I żeby skały (za przeproszeniem) srały, to sama nic nie zdziałasz.

Możesz oczywiście po cichu wysyłać komunikat do wszechświata z prośbą o lukrowane poranki, ale zapewniam Cię, że rozmowa z Twoją rodziną jest tutaj jak najbardziej wskazana.

Zarówno z mężem czy partnerem, jak i z dziećmi. No chyba, że są tak małe, że nic z tego nie wyniosą. Ale pamiętaj, dzieci rozumieją bardzo dużo i choć nam wydaje się, że jest inaczej, te małe główki naprawdę potrafią wiele przeprocesować.

Zakomunikuj im, że czujesz się źle z daną sytuacją i chciałabyś ją zmienić. Zapytaj jak, oni to postrzegają i jak wyobrażają sobie idealny poranek. Oni też muszą poczuć korzyści.

 

Powiedzcie na głos, co Wam przeszkadza


Skoro macie już swoją wizję rodzinnego poranka, czas na to, aby zidentyfikować obszary konfliktowe i to, czego nie lubicie. I znowu na tyle na ile, jest to możliwe, zróbcie to z dziećmi. Każda opinia, każde zdanie się liczy. W końcu chodzi o Wasz wspólny czas.

Może się nagle okazać, że prawda jest nieco bolesna i czasem zaskakująca. My usłyszeliśmy np. że za dużo krzyczymy i, że owsianka na śniadanie jest ok, ale czasem przydałoby się jakieś urozmaicenie.

Od męża usłyszałam, że mogłabym popracować nad swoją poranną miną i postarać się wykrzesać z siebie nieco więcej optymizmu. A Matiemu i dzieciom, po raz pierwszy w spokoju powiedziałam, że naprawdę drażni mnie, jak robią wszystko na ostatnią chwilę.

Rano w pośpiechu te wszystkie cenne uwagi zmieniają się w rzucane w pośpiechu zarzuty. Plujemy nimi na lewo i prawo, ale często nic z nich nie wynika.

Gdy rozmawiamy o nich spokojnie, mamy większe szanse na zastanowienie się nad swoim zachowaniem i wprowadzeniem zmian.

Tyle ile rodzin, tyle różnych wariacji przeszkadzajek. Każdy z nas jest inny. Dlatego tak ważna jest rozmowa. Bo to właśnie dzięki niej stajemy się bardziej świadomi swoich potrzeb, ale też tego, co sprawia, że czujemy się niekomfortowo.

 

Zastanówcie się jak możecie to zmienić



Tu zaczynają się schody, bo na powyższe żale i skargi i trzeba jakoś odpowiedzieć. W sensie zastanowić się, jak można usunąć z drogi zakłócające Wasz poranek czynniki.

Dzieci nie lubią porannego pośpieszania? Zastanówcie się, co możecie zrobić, aby im tego oszczędzić?


Drażni Cię, gdy Twój mąż nie wie, co ma rano zrobić, żeby pomóc? Zróbcie listę rzeczy do ogarnięcia z rana i się nią podzielcie.


Ty jesteś ciągle poddenerwowana? Przemyśl, dlaczego tak się dzieje, skąd się to bierze i co możesz zrobić, aby zmienić swój poranny nastrój.

Dzieci nadal powinny być częścią tej rozmowy. Wiadomo, że to głównie Wy jesteście moderatorami Waszych poranków. Ale im większe będą miały prawo głosu, tym większe prawdopodobieństwo, że zaangażują się w zmianę swojego zachowania.

Choć pamiętaj, specem, od dzieci nie jestem, więc gwarancji ci dać nie mogę;) Ale opierając się na tym, że dzieci lubią czuć się ważne, wysłuchane i niepominięte, chyba sama przyznasz, że jest w tym jakiś sens.

 

Wprowadźcie zmiany


A to etap, chyba najtrudniejszy i wymagający od Was najwięcej pracy i wysiłku. Niestety zmiany nie dzieją się to z dnia na dzień. Tym bardziej że lista skarg i zażaleń może być całkiem długa.

Ważne jest, aby zabierać się za to małymi krokami. Nie próbujcie zmieniać od razu wszystkiego i przypadkiem po dwóch dniach nie mówcie, że się nie da. Cały ten proces zakrawa o budowanie dobrych nawyków. A nawyki mają to do siebie, że potrzebują naszego czasu i energii. I to każdy z osobna.

Niech każdy z Was weźmie jedną swoją zmianę na tapetę. Poświęćcie jej tydzień, dwa, trzy i zobaczcie, co się dzieje.

Jeśli np. zdecydowałaś, że chcesz wstawać wcześniej, żeby nie stresować się tykającym z tyłu głowy zegarem, obserwuj przez jakiś czas, jak to działanie wpływa na Wasz poranek. Czy na pewno wnosi coś dobrego? Czy daje Ci to większy spokój ducha? A może wstajesz niewyspana i niczemu to nie pomaga?

Jeśli podzieliliście się z mężem porannymi obowiązkami, dajcie sobie przestrzeń na to, żeby się w tym odnaleźć. Nie denerwuj się na niego, jeśli będzie robił coś nie tak, jakbyś tego chciała. Pozwól mu się pewnych rzeczy nauczyć i wytłumacz mu spokojnie, czego oczekujesz.

Testuj, obserwuj i wyciągaj wnioski, co działa, a co nie. A dopiero później wprowadzaj dane rozwiązanie na stałe w życie.

Zmiana tego, jak wyglądają Wasze poranki, to zmiana jak każda inna. Czasem trzeba zacząć od zera i przejść dość długą drogę, aby zobaczyć efekty. Dlatego tak ważna jest zrozumienie, dlaczego w ogóle chcecie je zmienić. Bo tylko zrozumienia i potrzeba płynąca prosto z serca podtrzymuje motywację.


Już za kilka tygodni, chciałabym ponownie wrócić do tematu poranków. Opowiem Ci o trikach, które u nas działają fantastycznie. Ale zanim się to zadzieje. chciałabym, abyś spróbowała sama pomyśleć nad rozwiązaniami dostosowanymi do swojej rodziny. Chyba, że masz już jakieś? Podziel się nimi pisząc do mnie na latwiejszezyciemam@gmail.com

Gosia Hajnysz