Jak w 4 krokach sprawnie i efektywnie zaplanować tydzień pracującej mamy?

Dokończyć prezentację, posprzątać łazienkę, zabrać strój do przedszkola, kupić marchewkę i nie zapomnieć o spotkaniu ze swoim szefem w środę…

Aaaaaaa!!!!!!!

Masz czasem wrażenie, że Twoja głowa pęka od ilości zadań i kołaczących się w niej myśli? Nie możesz się na niczym tak naprawdę skupić, bo w domu myślisz o pracy, a w biurze o dzieciach?

Jesteś wciąż podenerwowana, bo wiesz, że doba jest zdecydowanie za krótka na wszystko, co masz do zrobienia?

Spokojnie.
To normalne. Jesteś mamą, pracujesz zawodowo i zajmujesz się domem, a Twoja głowa pracuje jak komputer z setką otwartych aplikacji na raz.

Ale czyż nie cudownie byłoby je czasem wszystkie zamknąć i na chwilę po prostu przestać myśleć?

Odkąd wróciłam po raz pierwszy do pracy po urodzeniu swojego pierwszego dziecka, próbowałam nad tym wszystkim zapanować na różne sposoby.


Testowałam wszystko! Planery, kalendarze, karteczki, aplikacje.


Problem leżał w tym, że prędzej, czy później sama się w tym wszystkim gubiłam, a z całego rozdmuchanego planowania wychodziły nici.

W mojej głowie wciąż panował mętlik, a ja czułam się tym wszystkim przytłoczona.

Myślałam o wszystkim na raz. Sprawy zawodowe przeplatały się w mojej głowie z tym, co ugotować na obiad.

Często zapominałam, byłam rozkojarzona i nierzadko podenerwowana.

Problem polegał na tym, że mój mózg nie odróżniał spraw prywatnych od zawodowych, zawodowych od domowych i kończyło się na tym, że procesował wszystko na raz. A ja pod koniec dnia z nadmiaru wszystkiego opadałam z sił.

Korzystając ze zlepków informacji zaczerpniętych od różnych guru  planowania stworzyłam swój własny system dla zarobionej, trzy etatowej matki pracującej;).

Poniżej opisałam dla Ciebie 4 kroki, dzięki którym może i Tobie uda się pozbyć się mętliku w głowie i planować tydzień tak, żebyś czuła, że zrobiłaś w nim wiele dobrego;).

 


WYRZUĆ MYŚLI NA ŚMIETNIK

 

Dziwne prawda? I w ogóle, o co chodzi?

Już tłumaczę.

Okazuje się, że tak długo, jak wszystkie zadania kotłaszą się nam w głowie, tak długo stresujemy się nimi w mniejszym czy większym stopniu. Bo nie dość, że ciągle powtarzamy je sobie w myślach, żeby nie zapomnieć (co pożera olbrzymie pokłady naszej codziennej energii) To na dodatek niezaplanowane urastają do rangi słoni i wręcz straszą swym ogromem.

Gdy zaczęłam stosować metodę wyrzucania wszystkiego na kartkę, aplikacje mojego przegrzanego komputera zaczęły się powoli jedna po drugiej zamykać, a ja mogłam nareszcie odetchnąć.

Zaufaj mi i spróbuj. Wyrzuć z głowy wszystko, co Ci po niej chodzi. Począwszy od wszelakich wizyt lekarskich, zajęć pozaszkolny, spotkań ze znajomymi, projektów pracowych poprzez sprzątanie domu, gotowanie obiadów aż do spraw administracyjnych jak np. opłaty, rachunki i inne. Zobaczysz, poczujesz znaczną ulgę.

No i żeby zacząć cokolwiek planować musimy przecież wiedzieć, co chcemy zaplanować. A żeby się tego dowiedzieć, musimy to wszystko najpierw zebrać w jednym miejscu, aby zyskać szersze spojrzenie na to, co rzeczywiście mamy do zrobienia.

Dlaczego na śmietnik? Bo miejsce, w którym zbieram wszelkie takie zadania, nazywam śmietniczką myśli. 

Zdecydowanie wolę, żeby zaśmiecały mi one kartkę papieru aniżeli moją głowę:) No i tak to sobie z angielska na polskie przełożyłam i mi się spodobało;) Angielska wersja brzmi "brain dump".

Zawsze po takim oczyszczeniu czuję się jakaś taka lżejsza i o niebo szczęśliwsza. Co prawda może się to również dziać za sprawą lampki wina, której nie omieszkam sobie nalać, siadając do tego zadania w niedzielny wieczór. Ale tak czy siak nie ma nic piękniejszego, jak moment, gdy przez chwilę Twoją głowę ogarnia totalna pustka.

 

SWÓJ DZIEŃ PODZIEL NA ETATY

 

Zapewniam, wzrok Cię nie myli, a ja się nie przejęzyczyłam. Podziel swój dzień na etaty.

Bo w sumie, to chyba masz ich kilka, prawda? Macierzyństwo, praca, dom, każdy z nich wymaga Twojego czasu i energii. I tak samo każdy z nich wart jest zaplanowana.

Planowanie najczęściej stosujemy w pracy. Tam jest ono nam potrzebne, bo z realizacji zadań albo same się rozliczamy, albo robią to za nas. Wiadomo praca, to praca, sprawa poważna, wywiązywać się trzeba.

Ale gdy przychodzi do życia domowo-rodzinnego planowanie często idzie w odstawkę i z mylnym nieraz założeniem “aaa jakoś to będzie”.

I od tego “jakoś to będzie” zaczynają się nasze problemy. Bo kończąc niekiedy bardzo dobrze zaplanowaną pracę zawodową, wpadamy w chaotyczny wir domowych obowiązków, w którym zwyczajnie tracimy kontrolę nad tym na co, poświęcamy swój czas i uwagę.

Jest nam np. ciężko znaleźć wtedy czas dla dzieci lub na chwilę dla siebie. A do tego ciągle mamy wrażenie, że w domu jest jeszcze tyle do zrobienia.

Odkąd podzieliłam swój dzień na etaty, w których mam czas dla dzieci, na pracę, dom i czas wolny, moje dni stały się o niebo bardziej poukładane, a w mojej głowie zapanował spokój.

Wygląda to mniej więcej tak;

6:00 - 6:40 CZAS WOLNY (joga, medytacja)
7:00 - 8:30 RODZINA
9:00 - 16:00 PRACA
16:30 - 19:30 DZIECI
19:30 - 20:00 DOM
20:00 - 23:00 CZAS WOLNY (odpoczynek, joga, zajęcia, wyjścia, czas z mężem itp)

Gdy przychodzi czas na dany etat, poświęcam się tylko jemu. W ten sposób nie zabieram się np. za sprzątanie, kiedy wiem, że czas ten dedykowany jest dzieciom i tak dalej. Więcej znajdziesz tutaj.

Sposób prosty jak budowa cepa i niektórym może wydawać się on wręcz trywialny.
Ale gdy ogrom spraw przygniata, a nam wydaje się, że musimy ze wszystkiego się wywiązać, być wszędzie i jeszcze na wszystko odpisać i odpowiedzieć „tu i teraz”, okazuje się zbawieniem.

Przynajmniej dla mnie jest i odkąd go stosuję, potrafię lepiej skupić się na tym, co aktualnie robię, bez wybiegania myślami, co mam zrobić za godzinę czy dwie.

 

ZNAJDŹ NA SWOIM PODWÓRKU SKAŁY, KAMIENIE I PIASEK

 

Znasz historię o profesorze, który chciał wypełnić słoik skałami, kamieniami i piaskiem jednocześnie?

Jak myślisz, od czego należy zacząć, aby eksperyment się udał?

Czy jeśli zaczniesz od piasku, to wystarczy Ci miejsca na resztę?

Oczywiście, że nie!
Jeśli chcesz, aby zmieściło się tam wszystko, musisz zacząć od skał, później dodać kamienie a na końcu piasek.

Jeśli miałaś już okazję czytać mój wpis o tym, jak znaleźć więcej czasu dla swojego dziecka, zapewne wiesz, do czego zmierzam.

Co prawda, tę teorię do planowania tygodnia wykorzystam z małym twistem, ale esencja pozostaje ta sama.

Wyobraź sobie zatem, że SKAŁY w Twoim słoiku-to sprawy, które po prostu muszą się wydarzyć w ciągu tygodnia, bo jesteś w jakimś stopniu do nich zobowiązana.

Jak np. umówione wizyty lekarskie, zajęcia dodatkowe Twoich dzieci, umówione spotkania w pracy czy wizyty lekarskie.

KAMIENIE to sprawy ważne na które nigdy nie znajdujesz czasu jak np. czas dla siebie, dzieci, męża czy też na swoje pasje i hobby.

PIASEK to wszystko inne, bez czego jak się nie wydarzy, to się obędziesz jak np. sprzątanie czy jakaś praca administracyjna, która w razie, gdyby coś, możesz przełożyć na kolejny tydzień.

Powyższe to jedynie propozycja podziału zadań na dane kategorie. U Ciebie może wyglądać to zupełnie inaczej lub zmieniać się z tygodnia na tydzień. Skałą nagle może okazać się posprzątanie mieszkania, bo spodziewasz się gości i jest to dla Ciebie ważne. Wszystko zależy od tego, jak Ty wystopniujesz swoją rangę. Tylko pamiętaj, że z tą czystością to nie przesadzaj, bo w Twoim życiu są znacznie ważniejsze sprawy niż lśniące mieszkanie;)

Jeśli zidentyfikowałaś już zadania w swojej śmietniczce myśli przynależące do każdej grupy, czas na zaplanowanie tygodnia.

 

JUST DO IT!

 

Dokładnie tak samo jak w reklamie Nike'a, po prostu to zrób. Pobierz Planer i do dzieła:)

Planer PHOTO FINAL.jpg



Kilka ważnych spraw:

  • nie planuj za dużo SKAŁ na jeden dzień

  • spójrz na swoją listę i zastanów się dwa razy, co tak naprawdę jest z niej do zrobienia, a co może zaczekać do kolejnego tygodnia lub miesiąca.

  • nie wciskaj na siłę zadań w wolne przestrzenie i pogódź się z tym, że czasem po prostu możesz nic nie robić.

Daj koniecznie znać, jak Ci poszło!

Gosia Hajnysz