5 nawyków dzięki którym, będziesz miała więcej czasu dla swojego dziecka

więcej czasu z dzieckiem latwiejszezyciemam.jpg

 

Czy zdarzyło Ci się, że kładłaś się wieczorem do łóżka z przeszywającą myślą, że znowu nie poświęciłaś swojemu dziecku wystarczająco dużo uwagi? Obiecałaś sobie, że następnego dnia to naprawisz, ale kolejny dzień nie różnił się niczym od poprzedniego?

Prawdopodobnie chciałabyś to zmienić, ale gdy wracasz zmęczona po pracy, a w domu istny bałagan, obiadu brak, a kosz na pranie woła o pomstę do nieba, Twoje dobre intencje spełzają na niczym.

 

 

Śmiem twierdzić, że nie jesteś w tej sytuacji odosobniona

 

 

Co więcej, wiem, że większość pracujących mam boryka się na co dzień z podobnym problemem.

Niespełna 4 lata temu, kiedy byłam jeszcze mamą tylko jednego dziecka, moje dni po brzegi wypełnione były zadaniami. Zawsze miałam coś jeszcze do zrobienia.

Rano nie miałam czasu dla Ignasia (mojego syna), bo zajmowałam się szykowaniem śniadania i wyprawianiem siebie i wszystkich z domu. Po pracy skupiona byłam na zakupach, sprzątaniu, szykowaniu obiadu na kolejny dzień i na wielu innych rzeczach wiecznie odciągających moją uwagę od synka.

A wieczorem, no cóż, kładłam się i analizowałam swój dzień. Zawsze dochodziłam do tego samego wniosku, że było mnie zwyczajnie za mało w życiu najważniejszej dla mnie osoby.

Chciałam to zmienić, ale nie miałam pojęcia jak wyplątać się z codziennej gonitwy i ze spokojną głową poświęcić się zabawie.

Przecież musiałam wywiązać się z tych wszystkich domowo – organizacyjnych obowiązków, prawda?

Wcale nie!

Trwało to dość długo, ale w końcu przemówiłam sobie do rozsądku, spojrzałam na swoje życie z dystansu i podjęłam szereg kroków, abym mogła skupić się na tym, co w życiu jest naprawdę istotne. Na czasie, który mogę „tu i teraz” poświęcić swojemu dziecku, bo za kilka lat może być już zwyczajnie za późno.

I wiesz co? Ty też możesz je podjąć.

Nie jest to może super łatwe zadanie. A ja nie mam dla Ciebie rozwiązania, które zmieni Twoje życie z dnia na dzień.

Ale chciałam Ci pokazać jak wypracowanie kilku nawyków, przybliżyło mnie do spędzania więcej, bardziej świadomego czasu z moim dzieckiem. A obecnie już dziećmi, bo teraz mam ich dwójkę;)

ODCZARUJ KLĄTWĘ „A jeszcze tylko…”

 

Niby to wszystko wydaje się takie oczywiste i zapewne wiesz, co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze.

Ale czy zastanawiałaś się w takim razie, dlaczego tak często zbaczasz z toru i zabierasz się za ten cholerny piasek?

Nie licz na mnie, ja też nie wiem, magisterki z tego nie pisałam. Zakładam, że powodów może być mnóstwo. Nawyki, poczucie obowiązku, perfekcjonizm – ale to nie temat na dziś.

To, co wiem na pewno, to to, że każda z nas zna ten głos w swojej głowie mówiący cichutkim, ale jakże przebiegłym tonem „a jeszcze tylko…”

A jeszcze tylko odkurzę. A jeszcze tylko umyję naczynia a jeszcze tylko zadzwonię do przychodni. Czy nie sądzisz, że to nasza matczyna klątwa?

I niby zdawać by się mogło, że skoro ja piszę ten artykuł, to mnie to nie dotyczy. Nic bardziej mylnego. Po dziś dzień zdarza mi się wpadać w pułapkę codziennych obowiązków i latać po domu jak opętana. Z tą różnicą, że dziś potrafię już szybko odczarować klątwę „a jeszcze tylko…”;)

Jak to robię?

Siadam na krześle, biorę trzy wdechy i przemawiam sama do siebie słowami:

„Małgorzato, Ogarnij się! Czy za 20 lat będziesz wspominać, lśniącą podłogę w swojej kuchni czy to, że byłaś ze swoimi dziećmi, wtedy kiedy Cię potrzebowały?”

To zdanie zawsze czyni cuda. Rzucam naczynia, mopy, pranie, wszystko czymkolwiek jestem aktualnie zajęta i skupiam się na tym, co w danej chwili jest istotniejsze.

Możesz mi wierzyć lub nie, ale to naprawdę działa. Zresztą sama możesz spróbować. Gdy zaczniesz biegać po domu, stresując się, że jeszcze tyle masz do zrobienia:

Zatrzymaj się!

Ocknij się!

I przemów do siebie na głos w taki sposób jak ja to robię:

[Tu wpisz swoje imię], ogarnij się! Czy za 20 lat będziesz wspominać, lśniącą podłogę w swojej kuchni czy to, że byłaś ze swoimi dziećmi, wtedy kiedy Cię potrzebowały?”]

lub wymyśl sobie własne zdanie, które podziała na Ciebie ocucająco.

A następnie zrób to, co rzeczywiście jest ważne.

 

 

WPISZ DZIECKO DO KALENDARZA, zaplanuj czas wspólny

 

Sądzisz, że żartuję? Absolutnie nie.

Odczarowanie klątwy „a jeszcze tylko…” to jedno, a drugie to świadome planowanie czasu z dziećmi.

Tak samo, jak wpisujesz spotkanie w pracy ze swoim zespołem czy planujesz w kalendarzu jakieś zadania, tak samo zaplanuj czas ze swoim dzieckiem.

Po co? Bo gdy coś jest zapisane, nabiera większej mocy. A im większa moc, tym bardziej prawdopodobne, że będziesz się tego trzymać.

W swoim kalendarzu w godziny po pracy wpisuję dzieci. Jest to czas, w którym je odbieram, idziemy na plac zabaw, bawimy się, odrabiamy lekcje i jemy wspólny posiłek.

Czasu jest niestety niewiele, dlatego staram się nie planować w tym przedziale zakupów, gotowania czy sprzątania.

Ale wiadomo, nie zawsze jest tak kolorowo i nie zawsze wszystko możemy zrzucić na potem. Dlatego gdy już musze  zrobić coś w domu, robię to wspólnie z moimi dziećmi. Angażuje je w rozwieszanie prania, szykowanie posiłku czy mopowanie podłogi. 

Kiedyś, gdy nie miałam nawyku rezerwowania czasu dla swoich dzieci, działałam chaotycznie. W czasie, który zakładałam, że będę z dziećmi zaczynałam np. robić zakupy czy gotować obiad. Zwyczajnie brakowało mi szerszego spojrzenia na cały tydzień i tego, jakim czasem rzeczywiście dysponuję. W rezultacie łapałam się różnych zadań, tracąc z oczu to, co najważniejsze.

Gdy zaczęłam prowadzić tygodniowy kalendarz i rozplanowywać wszystko poczynając od czasu z dziećmi, prace i obowiązki domowe. W mojej głowie zapanował porządek, a ja mogłam skupić się na tym, co istotne.

Jeśli prowadzisz dzienny kalendarz, możesz z łatwością wpisać tam przedział czasowy dla swoich dzieci.

Jeśli natomiast potrzebujesz wsparcia i podpowiedzi, pobierz 15 Minutowy Planer Mamy.

Planer PHOTO FINAL.jpg

 

SCHOWAJ TELEFON POD PODUSZKĘ,pozbądź się wszelkich rozpraszaczy

 

Spokojnie nie każę Ci zmieniać telefonu na ten z przyciskami. Technologia stała się nieodłącznym elementem naszego życia i tego nie zmienimy. Ale zamiast zrzucać wszystko na karb takich czasów, powinnyśmy nauczyć się korzystać z tych dobrodziejstw w taki sposób, aby nie zakłócały one naszego rodzinnego życia i nie zasłaniały nam życiowych skał.

Przyznam się bez bicia, że telefon bywał za blisko mnie. I zdecydowanie za często na niego spoglądałam.

Przez długi czas pracowałam nad tym, aby oduczyć odblokowywania ekranu, co 20 minut sprawdzając, czy coś się nie zmieniło. Wyobrażasz sobie, jaka to była strata czasu? Klikając w ekran cenne minuty, które mogłam poświęcić dzieciom, przelatywały mi przez palce i to „dosłownie”.

Obecnie mam wyłączone wszystkie możliwe notyfikacje, a telefon po pracy odkładam tak, aby nie był w zasięgu mojego wzroku.

A gdy jakaś nieziemska siła ciągnie mnie w jego stronę, stosuję tę samą taktykę, co przy klątwie z „jeszcze tylko…” i mówię do siebie ” Małgorzato ogarnij się...”

Cóż znajomi narzekają, że ciężko się ze mną skontaktować, mama już przestała dzwonić z każdą nachodzącą ją myślą, a mąż wie, że jeśli ma do mnie naprawdę coś pilnego, to musi zadzwonić minimum trzy razy!

Wiem, nie jest to łatwe, a odwyk chwilę trwa, ale to, co możesz zrobić już dziś to: 

  • Wyłączyć notyfikacje wszelakie!!!

  • Odkładać telefon z dala od epicentrum życia rodzinnego

  • A gdy to nie działa zastosować taktykę „[imię] Ogarnij się…”

 

NIE ODPŁYWAJ,bądź obecna

 

My kobiety wykonując jedno zadanie, już często myślimy o kolejnym.

Wielozadaniowość i wielowątkowość jest poniekąd wpisana w naszą naturę.

I niejeden spec od produktywności powiedziałby, że to olbrzymi atut, a rekruter, na rozmowie o pracę, zacierałby już ręce na takiego pracownika.

Dziś z własnego doświadczenia zarówno pracy w korporacji, jak i bycia mamą dwójki,nie tylko się z tym stwierdzeniem nie zgadzam, ale też uważam to za największą bujdę naszych czasów.

Przepływające przez nasze głowy myśli i mnogość zadań nie jest dobra dla naszych głów.

Starając się ogarnąć wszystko i myśleć o wszystkim na raz, nie możemy porządnie skupić się na niczym.

Pomyśl sobie, jak zachowuje się Twój komputer, gdy otworzysz mu na raz za dużo stron i aplikacji. Spowalnia, zawiesza się i często nie reaguje.

Czyli zupełnie tak jak matka, która mieli setki spraw na raz, próbując przy tym zadowolić dzieci swoją obecnością. Mały z niej wtedy użytek, czyż nie?

No i co ja mogę Ci podpowiedzieć w tej sprawie?

  • Po prostu bądź obecna?– wyśmiejesz mnie i powiesz, no dobra, ale jak?

  • Przyjmij postawę Scarlett O’hara i gdy najdzie Cię kolejna myśl o tym, co powinnaś zrobić, powiedz sobie „Pomyślę o tym jutro”? – spoko, powiesz, ale aż tak wyluzowana nie jestem.

Uwierz mi ja też nie.

Dlatego to, co sprawdza się u mnie – to kartka papieru na którą, gdy jestem z dziećmi, zrzucam wszystko, co przyjdzie mi do głowy. Sprawy domowe, pracowe i wszystko inne, co zaprząta mi w danym momencie głowę. Po wyrzuceniu wszystkich myśli na papier, wiem, że już nic mi nie ucieknie, a ja mogę skoncentrować się na tu i teraz z dziećmi.

Do listy wracam, gdy dzieci już śpią, a ja mam spokojną głowę, żeby się tym wszystkim zająć.

Jak możesz szybko wprowadzić to w życie?

Po prostu zadbaj o to, żeby mieć zawsze pod ręką mały notes lub kartkę papieru. Możesz spisywać też wszystko do telefonu, ale pamiętaj od notatnika w telefonie do przeskrolowania Facebooka już mały krok;) Dlatego ja właśnie preferuje kartkę i długopis;).

 

RÓB MAŁE KROKI, daj sobie czas

 

Do wszystkich powyższych „dobrych rad” dochodziłam przez ostatnie kilka dobrych lat. Samo zrozumienie problemu i znalezienie dla niego rozwiązania to był dopiero początek długiej drogi, którą musiałam przejść, zanim zmieniałam swoje podejście i zachowanie. 

Najtrudniejsze w tym wszystkim okazywało się samo działanie.

Czyli codzienne drobne czynności, które miały przybliżać mnie do tego, żebym ze spokojną głową mogła poświęcać więcej czasu i uwagi swoim dzieciom.

Tutaj dwie ważne sprawy dla Ciebie.

Po pierwsze nie próbuj zbudować wszystkich nawyków jednocześnie. 

Po drugie wypracowanie każdego wymaga Twojego czasu i uwagi.

 

Metoda małych kroków to jak dla mnie, jedyna droga do sukcesu.

Gdy zabieram się za wszystko na raz, wszystko na raz tak szybko, jak się zaczęło, tak szybko się kończy. Jeden nawyk w jednym czasie i to z ogromną dozą cierpliwości i wyrozumiałości dla samej siebie.

Bo tak jak nie oduczymy się picia kawy z dnia na dzień, tak samo np. nie zaczniemy z dnia na dzień po prostu nie przejmować się zlewem pełnym naczyń.

I pamiętaj, nie zawsze będziesz w 100% trzymała się swojego postanowienia i z całą pewnością będziesz się potykać. Mi też się to stale zdarze… i to jest OK. Jesteśmy tylko ludźmi.

Najważniejsze, żeby w takich momentach przypominać sobie, jaki jest Twój główny cel i pomimo niepowodzeń, wracać do jego realizacji.

W słabszych momentach, a uwierz mi, nadal je miewam, powtarzam sobie fantastyczne stwierdzenie zaczerpnięte od Boho Beautiful „ your life always starts now”, czyli Twoje życie zawsze zaczyna się teraz.

Otrząsam się, poprawiam koronę i działam dalej, bo wiem, gdzie zmierzam i co chcę osiągnąć.

 

To chyba na tyle...

Mam nadzieję, że wszystko, co tutaj nawypisywałam, jest dla Ciebie zrozumiałe i może nawet okaże się przydatne. A jeśli coś jest niejasne, napisz do mnie a razem rozwikłamy zagadkę:)

Bez względu na to, czy masz to wszystko już obcykane, czy nie, to pamiętaj, że Łatwiejsze Życie Mam jest po to, abyśmy mogły się nawzajem wspierać. Więc jeśli masz jakieś sugestie czy pytania pisz w komentarzu albo do mnie na priv. Wymieniajmy się doświadczeniami i wiedzą. Bo tutaj nic, co mamowe nie jest nam obce;)

Ściskam,

Gosia:)

W razie pytań pisz na: latwiejszezyciemam@gmail.com

Planer PHOTO FINAL.jpg
MAIN POSTGosia Hajnysz