W pogoni za świątecznym pierogiem - czyli jak sprawić, aby te Święta były piękniejsze.

boxes-christmas-christmas-gifts-744970.jpg


Co raz bliżej święta, co raz bliżej święta….


Właśnie to, uświadomiłam sobie w ostatnią sobotę przekraczając próg Łódzkiej Manufaktury. W całym tym Rutynkowym szale, totalnie odłączyłam się od rzeczywistości i tykającego kalendarza (o ile kalendarz może tykać;)) i na śmierć zapomniałam, o tym, jak ważne jest dla mnie unikanie przedświątecznej gonitwy.

Kocham Święta, żeby nie było! Bo to jeden z tych momentów w roku, kiedy pragnę odczuwać ten okres tak samo, jak odczuwałam go, będąc małą dziewczynką wyczekującą do północy, aż jej świnka morska przemówi ludzkim głosem.

Nie wiem, jakie są Twoje odczucia, ale ja mam wrażenie, że wraz z wiekiem zaczęłam zatracać w sobie magię świąt.

Choinka, która kiedyś tak pięknie się mieniła, kolędy, które rozbrzmiewały przy wigilijnym stole i zapach mandarynek roznoszący się po zjedzonej kolacji, dorosłość - zamieniła w jeden wielki spektakl oczekiwań, wymuszonych prezentów i ekstremalnie napiętych grafików.



Jest zapewne jedna rzecz, której jeszcze o mnie nie wiesz. Jestem niepoprawnie marzycielskim typem, kocham zanurzać się w zapachach, muzyce i widoku bawiących się przy choince dzieci. Dla mnie atmosfera znaczy więcej niż zastawiony do syta stół, multum prezentów pod choinką czy odhaczanie rodzinnych spotkań.

Jestem nadal dzieckiem, które nie przyjmuje do wiadomości, że Mikołaj nie istnieje. Buntuję się przed obrazem Świąt, jakie zaserwowało mi dorosłe życie. Mówię “nie” wszystkim, którzy mówią “trzeba” “musisz” i “nie wypada”.

Chcę pielęgnować magię Świąt, dla siebie i swoich dzieci. A do tego potrzebny jest mi czas, energia i spokojna głowa.


A żeby to zrobić, warto już dziś zatrzymać się na chwilę i zastanowić się, co zrobić, aby w ten szczególny czas nie zabrakło nam miejsca na to, co najważniejsze.


Czyli dziś o tym, jak zorganizować kupowanie prezentów, sprzątanie i gotowanie tak, aby nie zatracić się w odhaczaniu listy zadań. A w efekcie, co najważniejsze, stworzyć sobie przestrzeń na spokojne i świadome przeżywanie Świąt.

Nad swoimi sposobami pracuję nieustannie od kilku lat. Z roku na rok idzie mi coraz lepiej, a Święta zaczynają wyglądać jak kiedyś. 

Ale UWAGA!

Poniżej znajdziesz jedynie kilka praktycznych porad jak ułatwić i usprawnić sobie świąteczne przygotowania. Prawdziwa esencja tego posta, to głos małej dziewczynki, która pragnie, aby jej Święta były po prostu piękniejsze.

Prezenty im wcześniej, tym lepiej. Im więcej, tym gorzej.

Gdy tak ostatnio z rozbiegu wpadłam do galerii handlowej, bo zabrakło mi w domu czarnych rajstop, czułam się jakbym dostała choinką przez łeb. Wszędzie lampki, bombki i latające renifery.

O cholera spóźniłam się! Nie mam nic ani planu, ani listy prezentów, nic, nada, nothing!

Ze świątecznej atmosfery nic nie wybija mnie bardziej od kilometrowych kolejek w Empiku, ścisku między Smykowymi półkami i panów, którzy w Sephorze, mówią: „Nie mam pojęcia, co lubi, niech pani spakuje cokolwiek, tak, żeby jej się podobało”. Dlatego normalnie o tej porze (aż chciałoby się dośpiewać, wożę się po mieście;)), ale nie...normalnie o tej porze, zazwyczaj wszystkie prezenty mam już gotowe. Z trzech prostych względów:

  • Oszczędności czasu i energii, którą wolę zachować na pieczenie niekształtnych i za twardych co roku pierników.

  • Oszczędności pieniędzy, bo nie narażam się na nachalne panie ekspedientki, które na siłę wpychają mi balsam do ciała, do którego na pewno przypasuję jakiegoś wujka.

  •  Oraz faktu, że boli mnie widok konsumpcjonizmu, który z roku na roku, coraz bardziej pożera nam Święta.

Z konkretną listą, dobrze przemyślanym budżetem i brakiem świątecznych pokus-przystępuję do działania.

I tu Cię pewnie nie zaskoczę-robię to zazwyczaj przez Internet. Dlaczego? Bo znowu, jak to ja, życia nie lubię sobie utrudniać;) Czas, energia i pieniądze. Dla mnie to powody wystarczające;)

Jeśli też chciałabyś mieć prezenty z bańki w najgorętszym przedświątecznym okresie, już dziś:

  • Weź kartkę papieru i spisz wszystkie osoby, które w tym roku chcesz obdarować.

  • Zastanów się, co mogłoby sprawić im radość i spisz pomysły.

  • Zaplanuj jeden dzień, w którym albo usiądziesz i zakupisz je przez Internet lub wybierzesz się po nie do sklepu.

Najważniejszy jest w tym wszystkim plan i sprawne, efektywne działania. Bo gdy tak listę prezentów trzymamy w głowie, nie mamy ściśle określonego budżetu ani wyznaczonej daty, do której chcemy to załatwić:

  • Łatwo jest nam popłynąć z ilością wydanych pieniędzy-bo w tym okresie wszystko kusi x 10.

  • Kupujemy często prezenty, których wcześniej nie planowaliśmy.

  • Rozwlekamy to w czasie, a w efekcie i tak kupujemy na ostatnią chwilę.

Więc zamiast na dwa dni przed lecieć do galerii handlowej, marnować czas w korkach, kolejkach i w pośpiechu szukać najlepszego prezentu dla…, zdecydowanie wolę wybrać się wtedy z dziećmi do teatru, posiedzieć w kawiarni delektując się zapachem cynamonu i dźwiękami świątecznego jazzu, czy po prostu zostać w domu i pobujać się z dziećmi w rytm świątecznej płyty Michaela Buble-a serio to już u nas rytuał;)

A Ty co wolisz?

Im więcej, tym gorzej? Tak i to nie tylko dla portfela.


Wiesz, co uderzyło mnie kilka lat do tyłu najbardziej? To, że ani ja, ani mój mąż nie byliśmy w stanie przypomnieć sobie, co dostaliśmy od siebie na zeszłoroczne święta. Tyle czasu i energii poświęconej na wybór tego idealnego prezentu dla ukochanego, a on nawet nie wie, co dostał!!!

Paradoksalnie skupiamy swoją uwagę tam, gdzie nie ma ona większego znaczenia. Bo materialne upominki cieszą, ale tylko przez drobną chwilę.

Ja też nie pamiętałam, co rozpakowałam tamtego wieczoru, ale doskonale zapadła mi w pamięć podróż z Warszawy do Łodzi, kiedy to na całe gardła śpiewaliśmy Coming Home for Christmas, a malutki wtedy Ignaś podśmiechiwał się na tylnym siedzeniu.

Co robimy dziś, aby nasze upominki miały większe znaczenie?

Po prostu z nich zrezygnowaliśmy. Ale spokojnie, nie tak w 100%.

Z założenia stwierdziliśmy, że dla siebie nawzajem nic nie kupujemy. Pieniądze, które mielibyśmy przeznaczyć na prezenty, wolimy dziś wydać na jakieś wyjście lub na coś, co marzy się nam wspólnie.

W tym roku padło na gigantyczną kołdrę, którą przetestowaliśmy na wakacjach. Jasne moglibyśmy kupić ją już teraz, a na Święta szukać dodatkowych upominków.

Tylko po co?

Kołdrę będziemy przypominać sobie każdej nocy, bo śpi się pod nią bosko. A kolejne nietrafione perfumy, niewygodna piżama czy niepasująca do niczego biżuteria zalegną na naszych pułkach i zostaną tam tak długo, aż nie zdecydujemy się ich po kilku latach wyrzucić.


Jeśli zdarzy się tak, że nie mamy nic materialnego na swojej liście, fundujemy sobie chwile. Idziemy w bilety do teatru, wyjazdy świąteczne lub inne wspólne wydarzenia. Takie podejście do sparwy zapoczątkowała u nas moja przyjaciółka. I żeby nie skłamać sztukę, którą nam sprezentowała była chyba jednym z niewielu prezentów, jaki do dziś zapamiętałam.


To my, a co z resztą?

Reszcie dziś też wolimy dawać chwile. Koncerty, kino, zaproszenia do restauracji.

Dodatkowo ograniczyliśmy ryzyko niechcianych, zbędnych i niezapadających w pamięć prezentów. Wprowadziliśmy LOSOWANIE. Takie wiesz, jak w podstawówce na Mikołajki;)

Żeby nie zarzynać się i nie kupować prezentów dla wszystkich, losujemy jedną osobę i całą energię wkładamy tylko w ten jeden, konkretny prezent. Daje nam to więcej przestrzeni na to aby dobrze przemyśleć, czym chcielibyśmy obdarować daną osobę.

To, żeby nie było, też podpatrzyłam u mojej, zresztą tej samej, przyjaciółki;)

Co nam to daje?

Oszczędność pieniędzy, czasu i satysfakcję, że prezent jest naprawdę od serca, a nie od pani z Body Shopa, która wcisnęłam nam dodatkową tubkę kremu za 50% dla wujka;)

Oczywiście sprawa nie dotyczy dzieci, którym zdecydowanie nie odbieramy wiary w Mikołaja i nie uwzględniamy ich w losowaniu;)

Jeśli też marzą Ci się prezenty prawdziwe i godne zapamiętania:

  • Postaw na coś, co rzeczywiście zapadnie Tobie/Jemu/Wam w pamięć.

  • Zainwestuj w prezenty, które pozwolą Innym/ Wam doświadczać chwile.

  • Zmniejsz ich listę i włóż serce w jeden dobrze przemyślany upominek.

Podsumowując: zamiast prezentów na ilość, idziemy w jakość, pozytywne emocje i szczere chęci. A zamiast siódmych potów na przedświątecznych zakupach, w rodzinnym gronie serwujemy sobie herbatkę z goździkami i bouncy w salonie;)


A co z oknami i DOMEM PACHNĄCYM CZYSTOŚCIĄ?

Gdy byłam małą dziewczynką uwielbiałam świąteczne porządki. Już na kilka tygodni przed, wyrzucałam wszystko ze swoich szafek i starannie wszystko układałam. Miałam dokładny plan co i kiedy. Czułam się wtedy taka bardziej świątecznie spełniona.

I coś w tym jest, że te gruntowne porządki jakoś idą w parze z tymi Świętami. I może gdybym nadal była tą małą dziewczynką, która całą sobą mogła oddać się układaniu kucyków i porządkowaniu zbioru karteczek (tak na marginesie, pamiętacie te karteczki do segregatorów?;)) to pewnie moje mieszkanie lśniłoby na Wigilię czystością.

Ale dziś jestem mamą, która na głowie, oprócz kucyków swojej córki, ma pierdylion innych spraw. A sprzątanie to ostatnia rzecz, która przychodzi mi do głowy myśląc o celebrowaniu Świąt.

Tak się przyjęło, że posprzątać trzeba. I nie ma nic w tym złego, tak długo jak to “trzeba” nie zagłusza nam całej magii i nie obdziera nas z tego, co w tym okresie jest najważniejsze.

Innymi słowy, jeśli sprzątanie zaczyna odbywać się kosztem esencji Świąt, to  znaczy, że nasze “trzeba” trochę zbłądziło.

Bo wróćmy do początku, czy ze Świąt najlepiej będziesz wspominać swoja wypolerowaną łazienkę czy np. wypad z dzieciakami na teatralnego Mikołaja?

No właśnie!

A co możesz zrobić, mieć ciastko i zjeść ciastko? Czyli innymi słowy, mieć czysto i nie zajechać się jak wół?

  • Pomyśl o sprzątaniu już dziś.

  • Weź na tapetę jedną większą rzecz na tydzień i może do Świąt uda Ci się zrealizować plan. A jeśli nie to, też tragedii nie będzie.

  • I nie zapominaj: skorzystanie z pomocy to żaden wstyd. Kosztowne? Jeśli ograniczysz liczbę prezentów i postawisz np. na losowanie to i pewnie budżet w wysokości 100zł na przedświąteczne sprzątanie się znajdzie.

Sprzątanie to jedynie piasek w naszym przedświątecznym słoiku. Jeśli za bardzo się na nim skupisz, zabraknie Ci miejsca na świąteczne kamienie.

Skały, kamienie, piasek nie wiesz o co come on? Pobierz Planer Mamy, a wszystko stanie się jasne, a co najważniejsze ŁATWIEJSZE i to nie tylko w Święta;)

Planer PHOTO FINAL.jpg

Pamiętaj wybór należy do Ciebie, albo zasiądziesz do Wigilijnego stołu z uśmiechem na twarzy, albo znów powtórzysz słowa “ale żem się na te Święta po pachy urobiła”


Grzybowa, śledzie, makiełki i tak odlicz do 12, czyli pogoń za wigilijnym pierogiem.



Zeszłoroczna Wigilia odbywała się u nas w domu. Podzieliliśmy się gotowaniem między dwie rodziny. Dwunastu dań raczej nie było, ale z głodu nie umarliśmy.

Co było na stole?

Za cholerę nie pamiętam. Ale to, co utkwiło mi w pamięci to ubaw po pachy, gdy rozgrywaliśmy z dziadkami partyjki w Dixit do późnego wieczora, grzane wino z goździkami, które sączyliśmy przez cały wieczór i cudowna niezobowiązująca do żadnego “ą” “ę” rodzinna atmosfera.

Śledzie w czterech rodzajach zalewy kontra magia tamtego wieczoru. 0:10!

Organizujesz Wigilię u siebie?

  • To przypadkiem nie daj się pokusie: “Ale im wyprawie Święta!” Nie próbuj nic udowadniać, wychodzić poza swoje możliwość i rezygnować z esencji Świąt na rzecz kolejnego ciasta na wigilijnym stole.

  • Jeśli masz taką opcję, podziel potrawy między gości. Pamiętaj, pracujesz, masz dzieci i zorganizowanie Wigilii w pojedynkę to nie lada gratka.

  • To, co możesz, przygotuj z wyprzedzeniem i wrzuć do zamrażalnika.

  • Nie krępuj się korzystać z pomocy specjalistów. Od restauracji możesz zamówić dziś jedno/dwa dania albo zlecić im całą Wigilię.

Przypominam Ci, jesteś mamą, pracujesz i zajmujesz się domem. Ty na co dzień działasz w świątecznym trybie! A Święta masz po to, żeby zwolnić i trochę odetchnąć. I nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.

Bo albo zatracisz się w udowadnianiu innym, jakie Ty Święta portrafisz wyprawić, albo udowodnisz sobie, że może być to czas naprawdę dla Was szczególny.

Gdy oczy otwierają się szerzej


Im szerzej otwierają mi się oczy na pewne sprawy, tym coraz wyraźniej zaczynam widzieć, że wiele rzeczy w naszym życiu odbywa się na totalnym automacie.

Robimy wielkie świąteczne sprzątanie-bo tak zawsze się robiło, gotujemy 12 dań-bo taka tradycja, kupujemy prezenty dla wszystkich-bo to przecież Święta. Tak się przyjęło, tak mówią inni.

Ja wiem, że częściej idę pod prąd, niż z prądem tego, co ogólnie przyjęte. I możesz się z tym nie zgadzać i może Ci się to nie podobać. Masz do tego pełne prawo. Natomiast chciałabym, abyś zadała sobie jedno pytanie:

Co w tych Świętach jest najważniejsze dla Ciebie?

Nie oglądaj się na mnie, nie patrz na innych i nie odwołuj się do tradycji. Jeszcze raz:

Co w tych Świętach jest najważniejsze dla Ciebie?

Zostawiam Cię z tymi pytaniem. Jeśli chcesz, podziel się ze mną tym, co chodzi Ci teraz po głowie.

Jak zawsze czekam na Twojego maila pod adresem: latwiejszezyciemam@gmail.com

Planer PHOTO FINAL.jpg
Gosia Hajnysz