Dlaczego mama ma problem z organizacją czasu?

Planowanie Mamy latwiejszezyciemam.pl.jpg

„Nie umiem planować”

„Zawsze brakuje mi na coś czasu”

„Planuję, ale nie realizuję”

Te zdania nie są wyssane z palca. To zdania, które słyszę od Was na co dzień. To zdania, które wypowiadane na głos, nabierają mocy i stają się naszą rzeczywistością.

Bo jak to kiedyś zasłyszałam „Masz to, co wysyłasz do Wszecha” - czytaj: otrzymujesz od świata, to czym emanujesz. A Mrs. Wszech to gość zwany inaczej Wszechświatem. A błędnie wysłana do niego informacja, może nieźle utrudnić Ci życie.

Ale zejdźmy na chwilę na ziemię i zobaczmy, dlaczego tak się dzieje, że to właśnie mama ma najczęściej problem z planowaniem.

Czym jest to spowodowane, gdzie leży problem?

A dopiero później zajmiemy się komunikacją ze Wszechem;) To co? Lecimy?

  1. Żyjemy tak jakby nic się nie zmieniło.


Nic nie rozwala mnie bardziej niż najnowszy trend „Jestem rodzicem, ale żyję jak kiedyś”.

Czyli innymi słowy: do pierdylona spraw, które kiedyś mieliśmy na głowie, doszło jeszcze dziecko, ale mamy tajemny sposób na wydłużenie doby.

Chcesz go poznać?

Pewnie! Zapłacę każdą cenę!

Tylko problem w tym, że taki sposób nie istnieje. A gdyby istniał, już dawno, ktoś zbiłby na nim fortunę.

W rzeczywistości dla mnie ten trend brzmi nieco inaczej: do pierdyliona spraw...bla bla bla doszło dziecko, a my udajemy, że wszystko u nas w porządku!



Właśnie! Udajemy! Bo rodzicielstwo zmienia wszystko.


Możemy wplatać dziecko we wszelakie nasze aktywności sprzed czasów PD (czytaj: Przed Dzieckiem) jak bieganie czy jazdę na rowerze z wózkiem u tyłka, możemy zabierać je wszędzie, nawet na imprezy, gdzie nieoficjalnie dzieciom „wstęp wzbroniony”, możemy się prężyć i nadymać, żeby było jak kiedyś. Ale jednej rzeczy nie przeskoczymy.

Czasu, którym teraz dysponujemy!

Nie przeskoczymy czasu i tego, że po prostu nam go ubyło, a przybyło masę innych zajęć i odpowiedzialności, które nigdy wcześniej nie przeszły nam przez myśl.

Chcesz posprzątać łazienkę, iść na jogę, spotkać się z koleżanką, a może po prostu ugotować obiad?

Fajnie, że masz ambitne plany. Ale plany to jedno, a ich realizacja to drugie.

Czy aby na pewno znajdziesz na to wszystko czas? Zastanów się, czy przy natłoku wszystkiego, co wiąże się z macierzyństwem połączonym z pracą zawodową, możesz nadal funkcjonować jak kiedyś?

A może to już najwyższa pora pogodzić się z tym, że wszystko się zmieniło. A co za tym idzie?


Powinno zmienić się także nasze podejście do czasu i jego planowania.

Doba się skurczyła, obowiązków przybyło, najwyższa pora się z tym pogodzić i zacząć planować adekwatnie do czasu, którym teraz dysponujemy.


Nie wiesz jak to zrobić?

Pobierz 15 Minutowy Planer Mamy i zacznij planować z głową;)

Planer PHOTO FINAL.jpg

2.Rzucamy się z motyką na słońce


Płynnie przejdziemy z punktu pierwszego do drugiego. Bo następstwem tego, że próbujemy żyć tak jakby nic się nie zmieniło jest to, że ciągle chcemy mieć i zrobić wszystko.

Chcemy mieć dzieci, super karierę, i w kosmos wymuskany dom. Chcemy to wszystko osiągnąć same i w damskiej wersji - na maksa i perfekcyjnie! Więcej poczytasz sobie o tym, tutaj..


I tu adresujemy problem, planuję, ale nie realizuję.

Fajnie, że naczytałaś się książek o planowaniu, zakupiłaś super zakreślacze i starannie wypełniasz kalendarz.

Ale bez względu na to jaką metodę planowania zastosujesz, to tak długo jak będziesz chciała zrobić wszystko, tak długo będziesz ponosić porażki.

Papier przyjmie każdą ilość zadań,  ale nikt jeszcze nie wymyślił doby, która byłaby z gumy!

Może i dobrze, bo inaczej, to już nikt by nas nie zatrzymał. A tak przynajmniej mamy odgórny nakaz regeneracji;)

Jeśli planujesz, ale nadal masz poczucie, że nic nie zrobiłaś, to znak, że Twój system szwankuje. Ale nie system realizowania, ale planowania, bo o lenistwo i nieróbstwo raczej Cię nie podejrzewam.

Gdy zaczniesz podchodzić do planowania ze zrozumieniem, że nie można mieć wszystkiego, nagle może okazać się, że realizujesz większość swojego planu, a nie jak Ci się wydawało marną jego część.

Nie można jednego popołudnia:

Iść z dzieckiem do parku, mając na tapecie obiad.

Zrobić wielkiego sprzątania i przygotować się do jutrzejszej prezentacji.

Odpocząć, chcąc wyprasować górę prania.

Ale możesz każdej z tej czynności dać trochę przestrzeni i zamiast wciskać wszystko na jedno popołudnie, rozłożyć je na pięć, siedem a może i nawet na więcej dni.

Planując z pełną świadomością tego, ile rzeczywiście możemy w ciągu dnia zrobić, oczyszczasz się z ciągłego poczucia winy, a dodatkowo zaczynasz odczuwać satysfakcję ze zrealizowania swojego planu.

A w efekcie? Zgadnij!


Ułatwiasz sobie życie, bo tak jest po prostu prościej.


3. Nie godzimy się na nieprzewidywalność


Najczęstszą frustracją mam jest to, że pomimo tego, że coś sobie skrupulatnie zaplanują, ich plany w ciągu minuty mogą zmienić się o 180 stopni.

Jesienno-zimowy bardzo bliski mi przykład: glut do pasa (u któregoś z dzieci). A co za tym idzie, niestawienie się do przedszkola czy szkoły, no i pracy oczywiście.



Nie potrafię ubrać w dyplomatyczne słowa moich reakcji, gdy wstawałam rano zwarta i gotowa do zabrania się za kolejny zawodowy projekt, a jedno kaszlnięcie dochodzące z sypialni moich dzieci rujnowało po prostu wszystko.

Uwierz mi, nie chcesz usłyszeć wiązanki, która potrafiła wydobyć się z moich ust.



Oczywiście masz prawo pomyśleć, że jestem straszną matką, która myśli tylko o swojej pracy, a nie o zdrowiu dzieci. Ale, nie uwierzę, że Tobie nigdy się to nie zdarzyło.

Odwołane wakacje z powodu nagłej gorączki dziecka?

Odwołane spotkanie z przyjaciółką, bo Twój maluch narzeka na brzuszek?

Wigilia u dziadków okazuje się jedynie marzeniem, bo ktoś z przedszkola przywlókł jelitówkę?

I co? Nadal uważasz, że dotyczy to tylko mnie?


Wszystkie kochamy swoje dzieci całymi sercami, oddamy im wszystko, jeśli tylko będzie trzeba. Ale niech one do cholerki przestaną być rzepem dla wszystkich możliwych wirusów, wtedy kiedy jest ku temu najmniej odpowiedni moment!

Ale żeby nie było, że ta nieprzewidywalność dotyczy jedynie chorób.

Wylany soczek na koszulkę tuż przed wyjściem na umówioną wizytę- spóźnienie gwarantowane.


Posiusiane spodnie w centrum handlowym-z zakupów nici.


Foch przed wyjściem do przedszkola-niestety nie pojawisz się na ważnym spotkaniu.


Nieprzewidywalność jest tak mocno zakorzeniona w macierzyństwie, że powinnyśmy zacząć traktować ją jak oczywistość.



A gdy uda nam się coś zrealizować, dotrzeć gdzieś na czas, wypełnić tygodniowy plan, powinniśmy świętować, skakać do góry i cieszyć się z tego, co było nam dane. Bo kolejny dzień może już nam tego nie przynieść.

Rodzicielstwo i nieprzewidywalność zawsze idą w parze. Innej opcji nie ma. Możesz próbować ją ograniczać lub stosować różne usprawnienia. Ale nic nie zagwarantuje Ci 100% sukcesu.



Sukces zagwarantuje Ci jedynie zaakceptowanie nowej sytuacji i cały worek spokoju.

Im szybciej pogodzisz się, że przez następne naście lat nic nie będzie pewne, tym łatwiej przyjdzie Ci branie na klatę codziennych niezrealizowanych planów. A tych na pewno nie zabraknie.

4. Porzucamy plan dla brudnego lustra.



Zdarzyła ci się kiedyś taka sytuacja, że zaplanowałaś sobie, że dziś to już na bank zagrasz z dzieckiem w planszówkę, albo pobawisz się z nim klockami.

Ale myśl o zabrudzonym lustrze nie daje Ci spokoju i odrywasz się z podłogi i nagle zaczynasz je pucować?

Albo czekaj, czekaj. Wchodzisz do sypialni, a tam nieposkładana bieliznę i zamiast realizować swój wieczorny plan spędzenia czasu z mężem, Ty z uporem maniaka parujesz skarpety?

Albo gotując obiad, zabierasz się za sprzątniecie szafki z przyprawami, bo drażni Cię rozsypany pieprz?



Mówimy tutaj o naszej kobiecej klątwie „a jeszcze tylko”, czyli zawsze, jest coś jeszcze do zrobienia.


Zawsze jest i będzie coś do zrobienia, bo takie życie i tego nie zmienimy. Ale to, co możemy zrobić, to wyzbyć się „a jeszcze tylko” i trzymać się wyznaczonego planu.

Wiem, że jest to cholernie trudne, bo my kobiety widzimy zdecydowanie za dużo. I żadna brudna łyżeczka od herbaty nie umknie naszej uwadze.

Ale jak już zapewne wiesz,

życie to sztuka wyboru, który niezmiennie zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.



I albo zdecydujesz, że przymykasz na pewne rzeczy oczy i realizujesz plan i czujesz się dzięki temu bardziej spełniona.

Albo dajesz się porwać codziennym sprawom, które są jak Syzyfowy kamień, który i tak znowu spadnie. Ty będziesz w tym samym miejscu, a Twoje plany pozostaną tylko na papierze.


I tu sprostowanie, bo możesz mnie źle zrozumieć. Nie mówię, że od dziś masz już nie sprzątać. Mówię, żebyś nie odrywała się od swojego głównego planu na rzecz codziennych mini zadań. Bo na te, gdy są dobrze rozplanowane, przyjdzie czas.



Jeśli chcesz wiedzieć jak zaplanować domowe obowiązki, niezmiennie zachęcam Cię do skorzystania z planera

Planer PHOTO FINAL.jpg

5. Nie mamy dla siebie litości


Chcemy żyć tak, jakby nic się nie zmieniło, chcemy mieć i móc zrobić wszystko, nie godzimy się na nieprzewidywalność. Czyli innymi słowy żyjemy w wielkiej iluzji, a potem obwiniamy się, że jesteśmy niewystarczająco dobrymi magikami, aby sprostać wszystkim sztuczkom.

Zamiast logicznie i realnie zastanowić się, ile mamy czasu i co możemy z nim zrobić, my ciągle wierzymy, że ten królik wyskakujący z kapelusza to tak naprawdę i na siłę próbujemy go tam upchnąć.

A potem po kolejnej próbie wielkiej magii, nic dziwnego, że zaczynamy wątpić w swoje możliwości. A siebie uważamy za magików od siedmiu boleści.

Do czego zmierzam?



Staramy się osiągnąć niemożliwe, a później całą winę za niepowodzenie zrzucamy na siebie.



Jaka w tym logika? A no żadna!

Bo jak można obwiniać się za królika, którego nie udało upchnąć się do kapelusza, skoro jeszcze nikt tak naprawdę tego nie dokonał.


I tak toczy się koło frustracji, poczucia winy i beznadziejności. Tylko sens w tym żaden.



Nie ruszymy z miejsca, tak długo, jak będziemy przekonane o swojej nieudaczności. Tylko że PRAWDZIWY problem nie leży w naszych umiejętnościach a jedynie w tym, że nie wiemy na czym tak naprawdę powinnyśmy się skupić.

Jeśli tak porządnie zastanowimy się ile mamy czasu, co jesteśmy w stanie zrobić i co jest dla nas naprawdę ważne, uciekniemy od ciągłego obwiniania się za wszystko, czego nie udało się nam zrealizować.



Do tej pory czasem zdarza mi się spiąć i odrobinę zezłościć, bo np. zaplanowałam sobie, że ugotuję wieczorem obiad, ale po niezaplanowanej dwugodzinnej gonitwie za Julką na labaz (w jej słowniku to plac zabaw), po prostu nie mam siły.


Plan został nie zrealizowany, to prawda. Ale czyż nie jest to wpisane w macierzyństwo?

Mogłabym się obwiniać lub np. skrócić czas dziecku czas na świeżym powietrzu, ale po co? Była pogoda, miałyśmy ochotę zostać i co w tym złego?

Czy mam obwiniać się za świadomy wybór, jakiego dokonałam?

Oczywiście, że nie! Bo tak długo, jak jest on świadomy i zgodny z moimi priorytetami, nie zamierzam się obarczać zbędnymi wyrzutami sumienia.

No, chyba że zrobiłabym coś wbrew sobie i jednak zdecydowała się na to gotowanie:P



Więcej wyrozumiałości, miłości i zrozumienia własnych priorytetów, a będzie nam wszystkim zdecydowanie łatwiej.

Serio? Znowu 7 stron A4?

Dotrwałaś? Jeśli tak to mam do Ciebie pytanie:)

Już od jakiegoś czasu zastanawiam się w jakiej innej formie niż same posty, mogłybyśmy porozmawiać na tematy związane z tym, co doskwiera nam mamom najbardziej, czyli nadmiarem obowiązków i wiecznym brakiem czasu na wszystko.

Co powiedziałabyś na warsztaty online prowadzone w małych grupach, podczas których mogłabyś nauczyć się, jak nad tym wszystkim zapanować, znajdować czas na to, co dla Ciebie najważniejsze i nie czuć się wiecznie przytłoczona tym, że nie dajesz rady?

Tylko nie spotkania w stylu ponarzekajmy trochę i wyjdźmy z niczym, ale spotkania w stylu chcę coś zmienić i dzięki tym warsztatom znajdę na to sposób;)

W ramach takiego warsztatu spotkałybyśmy się mniej więcej sześć razy. Raz w tygodniu.

Miałabyś czas na pytania, rozmowę z innymi mamami i ze mną. Wdrażałabyś nowe rozwiązania na bieżąco, testowałabyś je i dzieliła się swoimi doświadczeniami jak i wrażeniami z drogi ku łatwiejszemu życiu.

Daj mi znać czy byłabyś zainteresowana. A jeśli tak, to czegoś byś oczekiwała po takim warsztacie i jaki cel chciałabyś osiągnąć:) Pisz śmiało na latwiejszezyciemam@gmail.com - czekam:)

1G0A6044_Easy-Resize.com.jpg


Tymczasem ściskam,
Gosia

Gosia Hajnysz